66-letni Lauda sądzi, że nowa umowa zostanie podpisana najpóźniej do wyścigu o Grand Prix Monako na ulicznym torze w Monte Carlo, który odbędzie się 24 maja.

 

- Dokument roboczy jest gotowy, trwają uzgodnienia szczegółowe. Nie sądzę, aby pojawiły się problemy, Lewis chce nadal jeździć w naszym teamie, my chcemy, żeby nadal był naszym kierowcą - powiedział trzykrotny mistrz świata Formuły 1.

 

Lauda przyznał, że od początku tegorocznego sezonu Hamilton jeździ "nieziemsko". Brytyjczyk wygrał trzy z czterech rozegranych wyścigów Grand Prix i zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata.

 

Wbrew pojawiającym się plotkom, że do ustalenia ostatecznej wersji nowego kontraktu jeszcze daleko, a sam Hamilton nawet zastanawia się nad możliwością przejścia od nowego sezonu do Ferrari, gdzie miałby zastąpić Fina Kimiego Raikkonena, optymistą jest także dyrektor Mercedes Motorsport Toto Wolff.

 

- Nic nie wiem o rozmowach z Ferrari. Lewis zadeklarował chęć dalszej współpracy, dlatego wierzę, że w nowym sezonie będzie nadal naszym kierowcą - powiedział Wolff.

 

Plotek o przejściu Hamiltona do włoskiego teamu nie potwierdzili także przedstawiciele Ferrari. Nieoficjalnie mówi się, że szef ekipy Maurizio Arrivabene zdementował je podczas spotkania kończącego cykl startów na torach w Australii i Azji.

 

Jednym z powodów niepodpisania dotychczas kontraktu przez Hamiltona są - zdaniem mediów - bardzo wygórowane warunki finansowe, jakie stawiane są ekipie Mercedesa przez pełnomocników kierowcy. Mówi się, że ma być najlepiej zarabiającym kierowcą w stawce, ale także w Wielkiej Brytanii.

 

Ile jednak mają wynosić jego roczne zarobki, na razie nikt nie ujawnił.