26-letni Czech barw Śląska bronił od rundy wiosennej poprzedniego sezonu. W tym czasie rozegrał 36 spotkań, w których zdobył jednego gola i zanotował trzy asysty.

Droppa miał kontrakt ważny do końca czerwca, ale znajdował się w nim zapis, który umożliwiał przedłużenie umowy przez klub. Warunkiem było rozegranie przez zawodnika w aktualnym sezonie 2000 minut. Do spełnienia tego wymogu brakowało już tylko 354.

Jesienią Droppa był podstawowym zawodnikiem, ale wiosną na boisku pojawiał się coraz rzadziej. Najpierw skarżył się na ból pleców, a ostatnio narzekał na uraz nogi. W sumie od grudnia wystąpił tylko w sześciu meczach (pięciu ligowych i dwóch w Pucharze Polski), z czego tylko raz na boisku przebywał od pierwszej do ostatniej minuty. Zaliczył też 45 minut w trzecioligowych rezerwach.

Trener Śląska Tadeusz Pawłowski na jednej z konferencji prasowej powiedział: - Trochę to dziwne, że zawodnik skarży się na ból pleców, a później wsiada w samochód i jedzie ponad sto kilometrów do Czech.

Rzecznik prasowy Śląska Michał Mazur stwierdził krótko: - Mogę powiedzieć tylko to, co umieściliśmy na naszej oficjalnej stronie internetowej – umowa została rozwiązana na wniosek zawodnika.

 

Według nieoficjalnych informacji piłkarz Śląska przyszedł na jeden z treningów pod wpływem alkoholu.