Kolarze CCC Sprandi Polkowice byli bardzo aktywni i bliscy zwycięstwa na tym uważanym za najtrudniejszy etapie wyścigu Szlakiem Grodow Piastowskich. Mateusz Taciak po raz drugi w tym wyścigu finiszował w pierwszej 5.


Pierwsza próba ucieczki nastąpiła już na początkowych kilometrach, ale szybko została zlikwidowana. Na drugiej rundzie od peletonu oderwało się 18 kolarzy, ale grupa prowadzona przez aktywnych zawodników CCC Sprandi Polkowice także i ten atak odparła. I tak było z wszystkimi akcjami aż do ostatniej pętli. Wówczas na 30 km przed metą na czoło wyszło dziesięciu zawodników, wśród których był m.in. Bernas z ActiveJet.

- Nie zależało mi, aby ta grupa dojechała i nie pracowałem za bardzo, bo jakieś 20 sekund za nami jechał Paweł Franczak z mojej drużyny, który był drugi w klasyfikacji. Dwaj zawodnicy CCC i dwaj Whirpoola mocno jednak pracowali i dojechaliśmy wszyscy do mety. Wiedziałem, że oni się będą rozprowadzać i starałem się to wykorzystać. Podczepiałem się z koła na koło i udało się – powiedział  Bernas.


W sobotę w Legnicy ostatni czwarty etap wyścigu. Zawodnicy będą mieli do pokonania 95 km. Bernas wyruszy na trasę w koszulce lidera, nając przewagę siedmiu sekund nad Czechem Polnickim i, jak przyznał, teoretycznie jeszcze może stracić wygraną, ale jak pojedzie uważnie, nie powinien oddać pierwszego miejsca.

- Muszę być skoncentrowany i pilnować, aby ci zawodnicy, którzy są tuż za mną nie zdobyli wielu bonusów. Najlepiej, aby cały peleton wjechał na metę i wtedy sprinterzy wszystko rozegrają. Wierzę, że nasza taktyka się sprawdzi – dodał kolarz ekipy ActiveJet.