31 grudnia 2014 Gutkowski razem z Maciejem Marczewskim mieli wystartować ze stolicy Katalonii do wyścigu Barcelona World Race, ale ze względu na brak środków na zakup nowych żagli, które kosztowały około miliona złotych, zrezygnowali z udziału w tej imprezie.

Zamiast rywalizacji w regatach dookoła świata bez zawijania do portu jacht klasy IMOCA 60 (to monokadłubowe jednostki o długości 60 stóp) trafił w styczniu na warsztaty gdańskiej Stoczni Sunreef, gdzie przeszedł modernizację.

- Chodziło o to, aby poprawić osiągi na wodzie. W przypadku tego jachtu najważniejsza jest prędkość, a później bezpieczeństwo. Dlatego w porozumieniu z biurem konstrukcyjnym tej jednostki wprowadziliśmy kilka nowinek i przestawiliśmy również parę parametrów technicznych nie łamiąc przepisów tej klasy - wyjaśnił Gutkowski.

W osiągnięciu większych prędkości ma pomóc nie tylko specjalna farba, którą pokryty został kadłub, ale także ściągnięte oznakowania poprzedniego tytularnego sponsora jednostki.

- Nazwy farby i jej właściwości nie zdradzę, bo nie chcę podpowiadać konkurentom. Usunęliśmy także poprzedni branding, który ważył 200 kilogramów. Można przyjąć, że przez ten balast byliśmy wolniejsi o milę morską na dobę. W przypadku wyścigów trwających około trzech miesięcy daje to stratę 90 mil, czyli prawie 170 kilometrów - wyliczył.

Jacht "Gutka" miał wrócić na wodę w środę, ale ze względu na problemy z dźwigiem wodowanie zostało przełożona na piątek.

- Ta operacja zakończyła się pomyślnie, ale dopiero późnym wieczorem. Teraz będziemy testować jednostkę na Zatoce Gdańskiej i Bałtyku. Próby potrwają 2-3 tygodnie i po tym czasie przekonamy się, czy dzięki modernizacji udało się osiągnąć to, co planowaliśmy - poinformował.

43-letni żeglarz przekonywał, że w przypadku klasy IMOCA 60 najważniejsza jest średnia prędkość, jaką ten jacht potrafi utrzymać.

- Najszybciej płynąłem nim 33 węzły, a to nie jest imponujący wynik. Najistotniejsze, aby utrzymać wysoką średnią prędkość. W ciągu doby pokonałem na tej jednostce prawie 500 mil na dobę, natomiast rekord wynosi 501 mil. Te wartości zostały uzyskane w trakcie wyścigu dookoła świata, bo Bałtyk jest na takie sprawdziany za krótki - dodał.

Jacht, na którym Gutkowski w 2012 roku wystartował w regatach Vendee Globe, a rok później rywalizował w wyścigu Transat Jacques Vabre, został zbudowany w 2007 roku i ustępuje nowszym jednostkom podobnej klasy głównie wagą.

"Dla laika ich kadłuby niczym się nie różnią, natomiast nowe jachty są znacznie lżejsze. Mój nie jest specjalnie ciężki, bo waży osiem ton i 300 kg, ale współczesne jednostki są prawie dwie tony lżejsze. Można sobie wyobrazić, jaki wpływ na uzyskiwane prędkości mają te wartości" - zaznaczył.

Gdańszczanin, który za zajęcie drugiej pozycji w pięcioetapowych wokółziemskich regatach samotników Velux 5 Oceans otrzymał tytuł "Żeglarza 2011 roku", nie rezygnuje z ambitnych planów.

W listopadzie zamierza wystartować w atlantyckim wyścigu z Francji do Brazylii Transat Jacques Vabre. W 2013 roku razem z Marczewskim wywalczyli siódme miejsce w swojej klasie, ale teraz nie wiadomo, kto z nim popłynie. Natomiast za rok chce podjąć jeszcze większe wyzwanie, jakim jest udział w samotnych regatach dookoła świata bez zawijania do portu Vendee Globe.

Ten wyścig rozgrywany jest od 1989 roku co cztery lata. W siedmiu edycjach tej imprezy wygrywali tylko Francuzi, a zwycięzca z 2013 roku 29-letni Francois Gabart na jachcie "Macif" został nie tylko najmłodszym triumfatorem, ale także ustanowił rekord trasy, który wynosi 78 dni, 2 godziny i 16 minut.

"Gutek", jako pierwszy Polak, wziął udział w ostatniej edycji Vendee Globe, ale po 12 dniach rywalizacji z powodu problemów z elektroniką - kłopot z autopilotem - zrezygnował z dalszego rejsu, gdyż nie był w stanie sterować jachtem ręcznie.

- To są przykre wspomnienia, dlatego chcę zrobić wszystko, aby elektronika już mnie nie zawiodła. By wziąć udział w Vendee Globe muszę zgromadzić odpowiednie środki i kupić nowe żagle, wanty oraz kil. Budżet żeglarzy, których jedynym celem jest zwycięstwo, wynosi co najmniej 10 milionów euro, ale mi do startu wystarczy kwota rzędu 1,5–2 miliony - podsumował Gutkowski.