Zdaniem dyrektora Michelin Motorsport, muszą być one dostosowane do współczesnych bolidów, które wymagają ogumienia bardziej wytrzymałego, takiego, którego nie trzeba będzie kilkakrotnie wymieniać w trakcie wyścigu.

 

- Opony znów muszą stać się elementem technicznym, a nie tylko narzędziem, które ma mniejszy lub większy wpływ na przebieg rywalizacji. Mamy kilka postulatów, chcemy m.in. opon 18-calowych, takich jakie są używane w Formule E. Już niedługo będą także w innych seriach wyścigowych, ich unifikacja obniży koszty - powiedział Couasnon.

 

Michelin przewiduje, że ewentualny powrót do F1 może nastąpić po sezonie 2016, gdy wygaśnie aktualnie obowiązujący kontrakt z Pirelli.

 

Francuski koncern po raz ostatni był dostawcą ogumienia do bolidów Formuły 1 w 2006 roku. Później przez pięć lat FIA miała kontrakt z japońskim Bridgestone, a od 2011 roku z Pirelli, który upływa za dwa lata.

 

- Przy kolejnym przetargu staniemy do konkursu. Zależy nam na bezpieczeństwie zawodników, opony przy prędkościach dochodzących do 300 km/h mają na to kolosalny wpływ - dodał Couasnon.