Będzie to powtórka z finału w Londynie z 2013 roku - wówczas wygrał Olympiakos 100:88. "Królewscy" o mistrzostwo zagrają trzeci raz z rzędu.

 

Real: Gustavo Ayon 18, K.C. Rivers 17, Sergio Rodriguez 13, Rudy Fernandez 12, Andres Nocioni 12, Sergio Llull 12, Jaycee Carroll 7, Jonas Maciulis 2, Marcus Slaughter 2, Ioannis Bourousis 1, Felipe Reyes 0;

 

Fenerbahce: Andrew Goudelock 26, Jan Vesely 20, Bogdan Bogdanovic 12, Nemanja Bjelica 11, Melih Mahmutoglu 6, Luka Zoric 6, Nikos Zisis 2, Oguz Savas 2, Emir Preldzic 2, Semih Erden 0, Kenan Sipahi 0;

 

Real zagra w finale 17. raz i jest rekordzistą Euroligi pod względem zwycięstw - osiem mistrzostw. Po raz ostatni triumfował 20 lat temu, gdy pokonał w finale... Olympiakos 73:61. Szkoleniowcem "Królewskich" był wówczas Serb Zeljko Obradovic, który obecnie prowadzi Fenerbahce.

 

Obradovic to najbardziej utytułowany szkoleniowec Euroligi, ośmiokrotny jej zwycięzca z czteroma różnymi zespołami. Tym razem jednak musiał uznać wyższość trenera Realu Pablo Laso. Drużynie ze Stambułu nie pomogli tak bardzo, jak można się było spodziewać, najlepszy gracz (MVP) rozgrywek Serb Nemanja Bjelica (11 pkt i pięć zbiórek) i jego rodak, uznany koszykarzem, który uczynił największy postęp, Bogdan Bogdanovic (12 pkt).

 

O sukcesie gospodarzy turnieju Final Four zadecydowała druga kwarta, wygrana aż 35:14, a w niej rzuty za trzy punkty oddawane seryjnie m.in. przez Amerykanina K.C. Riversa (trafił w całym meczu 5 z 6 rzutów zza linii 6,75 m, a w drugiej kwarcie cztery). Zawodnicy Fenerbahce nie potrafili też zatrzymać meksykańskiego środkowego Realu Gustavo Ayona, który miał 18 pkt i siedem zbiórek.

 

Po 20 minutach "Królewscy" prowadzili 55:35. Mistrzowie Turcji walczyli do końca, zmniejszyli straty, ale nie byli w stanie zbliżyć się do rywali na mniej niż dziewięć punktów.