Nowojorczycy tylko na inaugurację wykorzystali atut w postaci własnego lodowiska, choć nie bez kłopotów, bowiem gola na 2:1 Dominic Moore uzyskał w 58. minucie. Wcześniej finaliści poprzednich rozgrywek oraz najlepsza drużyna sezonu zasadniczego mieli sporo problemów w półfinale konferencji, bowiem przegrywali z Washington Capitals już 1-3 w serii.

 

W poniedziałkowym meczu "katem" Rangers okazał się 24-letni Johnson, który wpisał się na listę strzelców w 6., 12. i 29. minucie. Dwa trafienia dla Lightning zanotował Alex Killorn, a jedno Steven Stamkos.

 

Gospodarze uzyskiwali gole tylko w liczebnej przewadze - na 1:1 (Chris Kreider) i 2:3 (Derek Stepan), ale w ostatniej tercji w Madison Square Garden krążek do siatki posyłali już tylko rywale.

 

W każdej odsłonie więcej strzałów oddali hokeiści Rangers, lecz bardzo dobrze bronił Ben Bishop.

 

"Myślę, że w pierwszym meczu finału tylko uczestniczyliśmy, a w drugim zagraliśmy już po to, by wygrać" - ocenił trener Lightning Jon Cooper.

 

Trzecie spotkanie odbędzie się w środę (czasu miejscowego) na Florydzie.