Hołowczyc i Martin Kaczmarski uczestniczą w programie „Szkoła Mistrzów Lotto”, który w tym roku jest realizowany już po raz trzeci. Biorą w nim udział także Jarosław Kazberuk i Robin Szustkowski oraz Waldemar i Bartłomiej Marszałkowie. Dwie pierwsze pary to przedstawiciele motorsportu, trzecia do motorowodniacy.

We wtorek na torze rallycrossowym w Słomczynie swoje plany na sezon 2015 przedstawili kierowcy. Hołowczyc i Kaczmarski w tym roku zrezygnowali ze startów w mistrzostwach świata FIM w rajdach terenowych, diametralnie zmienili dyscyplinę i będą rywalizowali w mistrzostwach świata w rallycrossie. Obaj zaliczą cały cykl RX Lites Cup, będą jeździli Fordami Fiesta o mocy 310 KM zbudowanymi przez firmę turecką firmę Avitas Motorsport.

Pierwszy start mają już za sobą. W Portugalii na Pista Automovel de Montalegre, Hołowczyc w RX Lites Cup zajął piąte miejsce, Kaczmarski odpadł w kwalifikacjach.

- To była pierwsza, trudna lekcja. Te wyścigi są niesamowicie pasjonujące, ale uczą pokory. Startują doświadczeni kierowcy, ja jestem w tym gronie nowicjuszem. Muszę się uczyć, sama jazda daje wielką frajdę. Mój nauczyciel twierdzi, że mam talent, postaram się o lepszy wyniki w kolejnych startach - powiedział Kaczmarski.

Hołowczyc przyznał, że podjęciem decyzji o starcie w mistrzostwach świata w rallycross nie spodziewał się, że jest to tak pasjonująca dyscyplina.

- Daje takiego kopa z adrenaliny, że wystarcza na długo. W startowym weekendzie mamy sześć wyścigów. Każdy jest inny, ale wszystkie trzeba pojechać na maksa. Piąte miejsce w debiucie uważam za niezłe, tym bardziej, że moi rywale, niektórzy młodsi o... 30 lat, zaliczają nie pierwszy, drugi czy trzeci, tylko piąty albo nawet szósty sezon. Jestem przy nich nowicjuszem, to ja robię za ucznia, oni za profesorów. W nadchodzący weekend czeka nas drugi start w Anglii, liczę, że uda mi się wskoczyć na podium - zadeklarował Hołowczyc.

W Słomczynie trzeci kierowca Rajdu Dakar w 2015 roku nie mógł jednak zaprezentować na torze swoich rallycrossowych umiejętności. Jego Fiesta popsuła się, a mechanicy dysponujący potężną ciężarówką pełną części zamiennych, tych, które uległy awarii, akurat nie mieli.

Plany jednego z najbardziej doświadczonych polskich kierowców Kazberuka są w tym roku zbliżone do ubiegłorocznych.

- Jedziemy prawie cały cykl mistrzostw świata cross country, to są dla nas przygotowania do kolejnego Dakaru. Mamy ciężarową Tatrę, która zdała egzamin w tym roku, do szczęścia potrzebna jest tylko optymalna forma - powiedział Kazberuk.