Słynący ze świetnej defensywy nowojorczycy przeżywają ciężkie chwile. Najlepsza drużyna sezonu zasadniczego w pierwszej i drugiej rundzie play off w 12 meczach straciła 20 goli. "Błyskawice" natomiast w trzech spotkaniach wbiły im już 13. Z Lightning ubiegłorocznym finalistom ciężko się grało już w sezonie zasadniczym, w którym przegrali kolejno: 1:5, 3:4, 3:6.

 

Środowa konfrontacja rozpoczęła się jednak po myśli Rangers. Już w 62. sekundzie prowadzenie dał im Derick Brassard, a w 10. minucie podwyższył Szwed Jesper Fast. Wtedy do głosu doszli gospodarze, którzy zdobyli cztery bramki z rzędu. Na listę strzelców wpisali się Steven Stamkos, Czech Ondrej Palat, Tyler Johnson i Alex Killorn.

 

Pod koniec drugiej tercji z drugiego trafienia cieszył się Fast. W trzeciej części gry drużyny kontynuowały wymianę ciosów. Najpierw do remisu 4:4 doprowadził Ryan McDonagh. Lightning odzyskali prowadzenie po bramce Palata, ale cieszyli się nim tylko niespełna cztery minuty. Gol Dana Boyle'a spowodował, że potrzebna była dogrywka. W niej, już w czwartej minucie mecz rozstrzygnął Rosjanin Nikita Kuczerow.

 

"Nie mam nic przeciwko takiej grze tak długo, jak daje nam zwycięstwo. Naszym atutem jest szybkość i myślę, że oglądanie takiej gry sprawia kibicom przyjemność" - powiedział trener Lightning Jon Cooper.

 

"Nie możemy się dawać wciągać w taką grę, bo to nie nasz styl. Cały sezon sukces przynosiła nam dyscyplina taktyczna i uważna gra w obronie" - przyznał napastnik Rangers Derek Stepan.

 

W finale Konferencji Zachodniej Anaheim Ducks remisują z Chicago Blackhawks 1-1.