Mało kto się spodziewał zobaczyć w 2. rundzie zarówno 160. w rankingu WTA Kanię, jak i 83. w tym zestawieniu Beck. Obie wyszły zwycięsko z poniedziałkowych pojedynków polsko-niemieckich z faworyzowanymi rywalkami. Kania pokonała Monę Barthel, 41. rakietę świata, a Beck Radwańską.

 

Sosnowiczanka zaznaczyła, że awans ucieszył ją tym bardziej, że w Paryżu zaczynała od eliminacji. Dodatkowo zwróciła uwagę, że w imprezach wielkoszlemowych zawodnicy wykazują się szczególną mobilizacją.

 

Tu każdy daje z siebie nie 100 procent, a 120. Raz, że pieniądze, a dwa, że to po prostu Wielki Szlem - podkreśliła.

 

21-letnia Beck, docierając do drugiej fazy rywalizacji, powtórzyła swój najlepszy wynik z kortów im. Rolanda Garrosa. Poprzednio udało jej się dwa lata temu. Mimo większego doświadczenia i wyższej pozycji na światowej liście Niemka odżegnuje się od roli faworytki w meczu ze starszą o dwa lata Kanią, z którą zagra po raz pierwszy w karierze.

 

- Po takim roku, byłoby to zbyt śmiałe - zaznaczyła, odnosząc się do faktu, że w dziesięciu turniejach odpadała w pierwszej rundzie.

 

Niemkę za postawę w poniedziałkowej konfrontacji z krakowianką chwalił Wojciech Fibak.

 

- Ten mecz był lepszy niż spotkanie Kani z Barthel, nie obrażając sosnowiczanki. Radwańska i Beck świetnie się poruszały po korcie. Niemka zagrała bardzo konsekwentnie - od początku do końca, jakby była w dwudziestce rankingu WTA, a nie poza osiemdziesiątką - zaznaczył były tenisista.

 

Pojedynek polsko-niemiecki w 2. rundzie gry pojedynczej kobiet rozpocznie się o godz. 11. na korcie nr 5.

 

Popołudniem zaś polscy kibice będą mogli trzymać kciuki za tenisistów, którzy rozpoczną zmagania w deblu. W trzecim spotkaniu na korcie nr 11 Jerzy Janowicz i Fin Jarkko Nieminen zmierzą się z Argentyńczykami Carlosem Berlocqem i Leonardo Mayerem. Ten ostatni i łodzianin dzień pźniej rywalizować będą w...2. rundzie singla.

 

Janowicz poprzednio w grze podwójnej startował w minionym sezonie w Indian Wells, a w Wielkim Szlemie dwa lata temu podczas US Open. Zaprzeczył, jakoby decyzja o występie w tej konkurencji w Paryżu była związana z tym, że ostatnio mało grał - w połowie kwietnia miał kłopoty z kręgosłupem, a później przegrywał w pierwszych rundach.

 

- Siedzieliśmy z Jarkiem, rozmawialiśmy i uznaliśmy, że fajnie byłoby zagrać tutaj razem. Dawno nie grałem w deblu, a mam w nim jakieś wyniki - zaznaczył.

 

Z kolei w trzecim pojedynku na korcie nr 14 wystąpi wracający po przerwie związanej z operacją stopy Łukasz Kubot. Lubinianin wrócił także do wspólnej gry z Francuzem Jeremym Chardym. Na otwarcie spotkają się z rozstawionymi z numerem 16. Kolumbijczykami Juanem Sebastianem Cabalem i Robertem Farahem.