Wielu fanów Sevilli, w której gra reprezentant Polski Grzegorz Krychowiak, nie spodziewało się, że w Polsce będzie tak zimno. Nie wzięli ze sobą kurtek, a niektórzy mieli wyłącznie koszulki z krótkim rękawem. - Czy u was zawsze jest tak niska temperatura? - pytał jeden z nich.

Na Nowym Świecie kawiarnie i restauracje zajmowane są przez kibiców z czerwonymi flagami z godłem obrońcy tytułu Sevilli. Mają także szaliki i częściowo pomalowane twarze.

- Wieczorem wygramy. Nikt w Hiszpanii w to nie wątpi - zgodnie twierdzą. Niektórzy mają ze sobą także duże flagi, na których widać mapę Europy z zaznaczonymi miastami, gdzie Sevilla grała w drodze do warszawskiego finału.

Znacznie mniej w oczy rzucają się Ukraińcy. Najczęściej mają na sobie jedynie szaliki klubowe i plecaki obwinięte narodową flagą.

- Do końca nie było wiadomo, czy uda nam się przyjechać. Bardzo się cieszymy, że udało się dotrzeć i choć nie jesteśmy faworytem, to na pewno piłkarze powalczą - powiedziała Natasza, która dotarła do Warszawy razem z 15 innymi kibicami. Wynajęli z Kijowa specjalny busik i nim przyjechali do stolicy Polski.

- Jesteśmy pod wrażeniem stadionu. Jeszcze tam nie byliśmy, ale widzieliśmy go ze Starego Miasta. Pięknie się komponuje i już nie możemy się doczekać - dodał jej kolega.

Finałowy mecz rozpocznie się o godz. 20.45.