FINAŁ

PGE Turów Zgorzelec

Obraz po półfinale: Dwa pewne zwycięstwa z Energą Czarnymi Słupsk, w tym świetny występ w kluczowym meczu 3 w Gryfii, pokazały moc mistrzów Polski sprzed roku. Przegrana u siebie w meczu 1 i niespodziewane męki w meczu 4 pokazują, że nie każdy mecz zgorzelczan w tym play-off jest dopracowany. Słupszczanie nie byli jednak w stanie poradzić sobie z mocą fizyczną (siłą i warunkami), tak zbudowany i tak wytrenowany zespół PGE Turowa mimo różnych wyników zawsze imponował i wzbudzał podziw.

Atuty do wykorzystania: Przewaga fizyczna na każdej pozycji, ale nie można pominąć także przewagi technicznej. Mardy Collins jest wysoki i silny, ale przecież także świetnie rozgrywa, a zabrać mu piłkę z kozła to sztuka najwyższych lotów. Damian Kulig nie ustępuje siłą Adamowi Hrycaniukowi, a jego umiejętności techniczne ceni się wyżej. Na pozycji 3 zgorzelczanie mają potencjalnie trzech obrońców dla Quintona Hosleya (Chyliński, Czyż, Wright), ale każdy z nich też może być przecież wyzwaniem dla Amerykanina, kiedy ten będzie w defensywie. Tu wszystkie medale mają dwie strony. Kolejny atut to atak. PGE Turów broni solidnie, ale atak prowadzony jest z każdej pozycji na boisku, przez każdego gracza, czy to w pozycyjnym czy to w kontrze. To dla rywala w finale będzie problemem podstawowym.

Słabości do ukrycia: Kilka z nich skupia się na osobie Mardy'ego Collinsa. Po pierwsze jego wybuchowość (faule techniczne, uderzenia rywali) kosztuje go już co najmniej nieobecność w jednym meczu finału. Amerykanin jest ważny i każde jego kolejne zniecierpliwienie, poddanie się prowokacjom lub nerwom, będzie stratą dla zespołu. Daleka od ideału obrona indywidualna na obwodzie z jego udziałem też często jest do wykorzystania przez rywali i trener Miodrag Rajković na pewno będzie się starał to umiejętnie maskować. Pierwszy mecz z Energą Czarnymi pokazał też, że pasywność drużyny w ataku oraz wybieranie odpowiednich pozycji i momentów do rzutów za trzy punkty mogą sprawić ogromne kłopoty grze PGE Turowa. Stelmet wszystkie momenty słabości w tych elementach na pewno wykorzysta. W sumie Trudno te cechy nazwać w zasadzie słabościami, ale mistrz - i lider tabeli po rundzie zasadniczej - na polskim podwórku naprawdę ma ich niewiele. Wydaje się, że w zasadzie jeśli zagra swoje, to ma wszelkie atuty, żeby znów być mistrzem.

 

Stelmet Zielona Góra

Obraz po półfinale: Wicemistrzowie Polski z 2014 roku znakomicie wyglądali w półfinale. Wygrali pierwszy mecz z Rosą Radom bez najmniejszego problemu, a w dwóch kolejnych dominowali w czwartych kwartach (wygrywając je łącznie 49:31). W najważniejszych momentach dobrze wyglądało rzucanie z dystansu w wykonaniu zawodników Stelmetu i to element, który trzeba docenić w play-off.

Atuty do wykorzystania: Przede wszystkim najlepsza w Polsce obrona. Stelmet nie ma mistrzów defensywy indywidualnej, ale ma znakomicie pracujący w każdym momencie pięcioosobowy zestaw obronny. Dobrze przygotowane są taktyczne elementy pod każdego przeciwnika. To trzeba dograć do perfekcji w walce z świetnym w ofensywie PGE Turowem. Drugim atutem jest trafianie z dystansu przez każdego zawodnika z pozycji 1 do 4. Aby to wykorzystać, trzeba grać w ataku szybko, zdecydowanie i rozbijać obronę stanowczymi, dokładnymi podaniami krosowymi.

Słabości do ukrycia: Gra ofensywna pod koszem wydaje się być oczywistą słabością, ale Stelmet - na co zwróciła mi uwagę jedna z osób ze sztabu drużyny - z akcji zawierających granie tyłem do kosza ma bardzo dużo korzyści w tym sezonie. Tak to wygląda w statystykach. Oczywiście, większości punktów z takich akcji nie zdobywają środkowi, ale obwodowi po odegraniach. Jeśli więc Adam Hrycaniuk, Jure Lalić, ale także Aaron Cel i Chevon Troutman będą w stanie swoją grą zmusić rywali do podwajania i pomocy w obronie, Stelmet tę słabość zamaskuje. Ponadto atak pozycyjny Stelmetu zbyt często także popada w stagnację, co zabiera atuty ruchliwym zawodnikom. Lekarstwem na to jest granie z kontry, bieganie przy każdej okazji, ale nie jest pewne, czy trenera Saso Filipovski się na to zdecyduje (wymiana ognia z PGE Turowem?) i do tego potrzebne jest wybronienie sporej liczby akcji rywali oraz zbiórka, która przy aktywnych wysokich zgorzelczan i ich przewadze wzrostu na kilku pozycjach nie będzie oczywistością.

 

O TRZECIE MIEJSCE

Energa Czarni Słupsk

Obraz po półfinale: Słupszczanie zagrali w półfinale dwa bardzo dobre mecze z mistrzami ze Zgorzelca, jeden wygrali. Nie ma powodów do negatywnej atmosfery, nawet jeśli zapamiętany zostanie mecz 3 z PGE Turowem, bardzo nieudany. W Enerdze Czarnych jest jednak system, są zawodnicy i powinna być dwa razydobra atmosfera w Gryfii, która może pomóc w walce o trzeci w historii klubu brązowy medal (wcześniej 2006 i 2011).

Atuty do wykorzystania: Powrót Karola Gruszeckiego to podstawa. Jego brak był nieźle tuszowany przez decyzje trenera i aktywność Kyle'a Shiloha, ale najlepszy strzelec daje mnóstwo drużynie w rzeczach ważnych i mniej widocznych. Nawet jeśli jego prawa ręka, z której kontuzją się zmaga, uniemożliwi rzucanie z precyzją, Gruszecki będzie w stanie rozrywać obronę, pomoże w zbiórkach i wymusi faule. Łatwiej będzie się grało innym. Energa Czarni mają też znakomicie opanowaną grę dwójkową z zasłonami i powinni to wykorzystywać do zamęczenia rywala.

Słabości do ukrycia: Rzucanie z dystansu nie było atutem drużyny trenera Donaldasa Kairysa w serii z PGE Turowem (poza meczem 1), co wynikało ze sposobu obrony rywali. Rosa też nie będzie ułatwiała tego elementu, potrafi bronić aktywnie z podwojeniem na obwodzie. Ciekawa była słabość Jerela Blassingame'a w dziedzinie zdobywania punktów w półfinale - tylko osiem uzyskał w sumie w trzech ostatnich meczach. To chyba też musi być przełamane, żeby szanse na brązowe medale wzrosły, średnia około 10 punktów w meczu nie jest przecież wygórowanym żądaniem. Pasywność rozgrywającego powoduje, że Rosa bronić może przeciwko czterem rywalom, a jego słabości w obronie sprawiają, że także w defensywie jest kłopotem. Może tego nie zrównoważyć świetne liderowanie i podawanie.

 

Rosa Radom

Obraz po półfinale: Rosa przegrała trzy mecze ze Stelmetem Zielona Góra, w końcówkach nie walcząc o zwycięstwo, wynik był przesądzony. Zawodem była zwłaszcza dyspozycja Mike'a Taylora, pasowanego na potencjalne zagrożenie dla rywali, który w żadnym meczu nie rzucił nawet 10 punktów. Radomianie nie byli w stanie przełamać obrony Stelmetu, mimo że pomysłów nie brakowało.

Atuty do wykorzystania: Podstawowym powinna być zespołowa obrona, która drużynę trenera Wojciecha Kamińskiego wypromowała w tym sezonie do miejsca w czwórce. Stelmet był w tym elemencie lepszy, ale Energa Czarni nie są na tym poziomie. W ataku trafianie z dystansu jest konieczne przy tym składzie i tym systemie gry Rosy. Stać ich na to. Wydaje się także, że Danny Gibson i Mike Taylor będą w stanie wykorzystać słabości Jerela Blassingame'a w obronie, a jeden z nich będzie pilnowany przez gwiazdę Energi Czarnych.

Słabości do ukrycia: Przede wszystkim niemoc w ataku pod koszem. Energa Czarni mogą swobodnie grać obronę z przekazywaniem lub strefową, jeśli John Turek, Kim Adams i koledzy nie będą zagrożeniem pod tablicą w ataku. Próby grania aktywniej w ataku pod koszem w serii ze Stelmetem były rzadkie i średnio udane.

 

Mecze finałów będzie można zobaczyć na żywo w Polsacie Sport Extra lub Polsacie Sport News. Pierwsza transmisja w czwartek od godziny 17.35 w Polsacie Sport Extra.

Rywalizacja o brązowe medale rozpoczyna się w środę od meczu w Słupsku (godz. 18.15, płatny przekaz wideo na stronie emocje.tv).