Stelmet wszedł w spotkanie z większą energią. Najpierw po trójce Łukasza Koszarka prowadził 7:2, a później dzięki akcji Przemysława Zamojskiego wygrywał 11:4. Od tego momentu gospodarze zanotowali jednak serię 10:0 i dzięki pięciu punktom z rzędu Michała Chylińskiego było 14:11 dla PGE Turowa. Następnie świetnie radził sobie Damian Kulig – jego trzy akcje dały osiem punktów przewagi zgorzelczanom. W drugiej części meczu zawodnicy trenera Miodraga Rajkovicia kontrolowali sytuację na parkiecie. Co prawda po jednym z trafień Jure Lalicia zielonogórzanie zbliżyli się na trzy punkty, ale ciągle świetnie radzili sobie Chyliński i Kulig, którzy uspokoili sytuację mistrzów. Ostatecznie po pierwszej połowie gospodarze wygrywali 39:34.

Trzecia kwarta była momentami popisowa w wykonaniu PGE Turowa. Bardzo dobrze prezentowali się Collins i Kulig, a po efektownej akcji Aleksandra Czyża przewaga zgorzelczan wynosiła już 15 punktów. Trafienia Hosleya i Lalicia pozwoliły zmniejszyć ją do stanu 62:52 na koniec tej części meczu. Russell Robinson był bohaterem Stelmetu w ostatniej kwarcie. To dzięki jego dwóm trójkom z rzędu goście zbliżyli się na jeden punkt. Na około trzy minuty przed końcem do remisu doprowadził Aaron Cel, ale wtedy trójkę trafił Collins, a akcją 2+1 popisał się Kulig. Ostatnie akcje meczu również należały do Collinsa, który zapewnił PGE Turowowi zwycięstwo 85:77.

Najlepszym strzelcem gospodarzy był Mardy Collins z 21 punktami, ośmioma zbiórkami i trzema asystami. Damian Kulig dodał do tego 17 punktów i 10 zbiórek. W ekipie z Zielonej Góry wyróżniał się Łukasz Koszarek z 18 punktami i sześcioma asystami.

Mecz nr 2 w sobotę o godz. 20.00. Transmisja w Polsacie Sport News.