W spotkaniu było wiele zwrotów sytuacji. Rosa znakomicie rozpoczęła i w 7. minucie prowadziła 23:8. Druga kwartę słupszczanie wygrali 33:16 i po 20 minutach prowadzili 47:46. Druga połowa to walka kosz za kosz, twarda obrona i wiele fauli.

Czarni byli minimalnie lepsi, prowadzili w trzeciej kwarcie 55:50, ale po 30 minutach Rosa odzyskała przewagę (66:64). W końcówce rzuty za trzy punkty Litwina z polskim obywatelstwem Mantasa Cesnauskisa (w całym spotkaniu trafił pięć z ośmiu prób zza linii 6,75 m) i akcje nigeryjskiego środkowego Energi Callistusa Eziukwu przesądziły o sukcesie podopiecznych litewskiego trenera Donaldasa Kairysa. Rzut za trzy punkty skrzydłowego Rosy Roberta Witki równo z końcową syreną był niecelny.

- Nasza obrona wyglądała lepiej niż w pierwszym meczu, mieliśmy więcej przechwytów, zbiórek. Atak też był bardziej płynny, dobrze graliśmy pick and roll. Było dużo kontrataków, a to jest nasz styl. Mieliśmy nóż na gardle, musieliśmy wygrać, bo w innym przypadku powrót do Słupska nie byłby przyjemny - powiedział Gruszecki.

Najwięcej punktów dla Czarnych uzyskał Cesnauskis - 19, zaś amerykański rozgrywający Jerel Blassingame dodał 14 pkt, siedem asyst i dwie zbiórki. Wśród gospodarzy amerykański środkowy John Turek uzyskał 16 pkt, a jego rodak, rozgrywający Danny Gibson - 15, sześć asyst i cztery zbiórki.

Trener Rosy Wojciech Kamiński uznał, że jego zespół zbyt szybko uwierzył w to, że spotkanie ułoży się po jego myśli. O porażce zadecydowała zbyt duża liczba strat - 18. Czarni zdobyli po stratach radomian 24 pkt, zaś Rosa jedynie 13.

- W drugiej kwarcie zbyt szybko chcieliśmy zdominować rywali i uwierzyć, że to już jest nasz mecz. Zabrakło zimnej głowy i wyrachowania. Z drugiej strony przy tylu stratach i przestrzelonych rzutach z czystych pozycji nie można wygrać meczu. Pokazaliśmy już raz, że potrafimy w Słupsku wygrywać i z takim nastawieniem jedziemy na trzecie spotkanie - powiedział na konferencji prasowej Kamiński, jedyny polski szkoleniowiec spośród trenerów prowadzących zespoły walczące o medale MP.

Zdaniem Gruszeckiego w trzecim spotkaniu decydować będą oprócz obrony detale.

- Najważniejsza będzie obrona i to, która z drużyn zachowa na to spotkanie więcej energii. Na pewno będziemy mogli liczyć na doping naszych kibiców, w Słupsku jest zawsze gorąca atmosfera. Odczuwamy już zmęczenie, bo i seria z Turowem Zgorzelec, i mecze z Rosa nie były łatwe. Sam nie odczuwam tak bardzo zmęczenia, bo miałem kilka tygodni przerwy z powodu kontuzji. Czuję w sobie energię i chęć walki do końca - dodał Gruszecki.