Mimo znaczących osiągnięć Amerykanów, którzy mają w dorobku 16 tytułów wielkoszlemowych w deblu (obaj triumfowali w imprezach tej rangi także w grze mieszanej), Matkowski podchodzi do wtorkowego pojedynku z optymizmem.

- Nie jest to para nie do pokonania. Gramy dobrze, Nenad wielokrotnie ich pokonał. Nie będzie łatwo, ale jeśli zagramy nasz najlepszy tenis, przez cały czas, bez żadnych wahnięć, to jesteśmy w stanie odnieść zwycięstwo. Oni są faworytami, ale nie mamy przed nimi respektu. To para numer jeden na świecie, mają najwięcej tytułów w historii, ale dla mnie wygrać z nimi nigdy nie było czymś nierealnym czy niewykonalnym. Akurat lubię z nimi walczyć i wiem, że jeżeli dobrze się spisuję, to jestem w stanie zwyciężyć. Tak do tego meczu podchodzę - powiedział.

Amerykanie w 1/8 finału wyeliminowali Łukasza Kubota i Francuza Jeremy'ego Chardy'ego.

Matkowski w półfinale Wielkiego Szlema w deblu wystąpił dotychczas dwukrotnie, ze swoim wieloletnim partnerem - Mariuszem Fyrstenbergiem. W 2006 roku dotarli do tej fazy zmagań w Australian Open, a cztery lata temu wystąpili w decydującym spotkaniu US Open.

34-letni tenisista we wtorek zagra jeszcze raz o awans do półfinału, tym razem miksta. W czwartym pojedynku na korcie nr 2 on i Czeszka Lucie Hradecka spotkają się z rozstawionymi z numerem siódmym Węgierką Timeą Babos i Austriakiem Alexandrem Peyą.

Matkowski jest jedynym Polakiem, który pozostał w stawce seniorskich zmagań tegorocznego French Open.