Giermaziak pojedzie w brytyjskim zespole JMW. Wraz z dwójką innych kierowców poprowadzi Ferrari 458 Italia GT2.

 

- To nie będzie mój debiut w wyścigu 24-godzinnym. Mam za sobą już kilka takich startów, m.in. trzy na torze Daytona w USA. Naszym zadaniem w Le Mans jest dojechać do mety. Mamy dobry samochód, doświadczony zespół kierowców i mechaników, wierzę, że osiągniemy cel. Testy wykazały, że nasze Ferrari jest szybkie, dobrze trzyma się toru - powiedział Giermaziak.

 

Ferrari 458 Italia tylko na zewnątrz wygląda jak normalne auto drogowe. To jest jednak bolid budowany od podstaw wyłącznie do wyścigów, w którym oprócz zewnętrznego poszycia, wszystko jest inne.

 

Wyścig wygra ten zespół, który w ciągu 24 godzin pokona największą liczbę okrążeń. W ostatnich latach bezkonkurencyjna była ekipa Audi.

 

Po Le Mans Giermaziak wróci do Porsche Cup, w którym zalicza już szósty sezon. Zawodnik nie kryje, że jego celem jest zwycięstwo w prestiżowej serii, która poprzedza wybrane rundy Formuły 1.

 

- Rok temu wywalczyłem drugą lokatę, teraz uważam, że nadszedł czas na zwycięstwo. Takie mam zadanie, które w tym sezonie zapowiada się szczególnie ciężko, gdyż rywale są coraz groźniejsi - podkreślił.