Miejsce, gdzie mistrz świata Lewis Hamilton wygrał swój pierwszy wyścig w F1, będzie areną rewanżu Brytyjczyka. Po kuriozalnym oddaniu zwycięstwa w Monaco, teraz czas na podbudowanie ego i kolejny krok w stronę trzeciego tytułu. Szef ekipy Mercedesa Toto Wolff wciąż nie może zapomnieć wpadki zespołu w Monte Carlo.


To co stało się w Monaco, było trudne do przełknięcia – stwierdził Austriak – Jednak musimy wyciągnąć wnioski z błędów i dobrze przygotować się do wyścigu w Kanadzie.


Mercedes jako zespół nie wygrał na torze Gillesa Villeneuve. W tym roku są zdecydowanym faworytem, a bukmacherzy najmniej płaca za zwycięstwo Hamiltona.


Mistrz świata jest bardzo zdeterminowany, by wrócić na ścieżkę zwycięstw. Na dodatek lubi trasę w Kanadzie. W ośmiu występach na tej pętli wygrał trzy razy. Z jednym wyjątkiem w 2011 roku zawsze startował z pierwszej linii. Przy okazji Grand Prix Kanady przypomina się też prawdopodobnie najgłupszy błąd Hamiltona w karierze. W 2008 roku nie zauważył czerwonego światła na końcu alei serwisowej i z impetem wjechał w bolid Kimiego Raikkonena. Wyeliminował siebie i Raikkonena, a tego dnia w Kanadzie jedyny triumf w Grand Prix dla Polski w F1 osiągnął Robert Kubica.


Wracając do Hamiltona, kierowca Mercedesa miał pecha rok temu. Gonił jadącego na pierwszej pozycji Nico Rosberga lecz odpadł z wyścigu. Powodem była awaria hamulców. Rosberg z kolei zliczył jeden z najlepszych występów w karierze. Jadąc tylko na silniku spalinowym i uszkodzonymi hamulcami zdołał ukończyć wyścig na drugim miejscu. Zwycięstwo musiał oddać. Tym samym Daniel Ricciardo został piątym zawodnikiem, którego pierwsze zwycięstwo w F1 przypadło na tor w Montrealu.    


Jak będzie w tym roku? Do skóry faworyzowanym Mercedesom chce się dobrać Ferrari. Według dziennikarzy Sport Bild nowe modyfikacje jednostki napędowej Ferrari dodały od 20 do 30 koni mocy. Tym samym włoski silnik miałby 815KM co daje deficyt tylko 15KM do agregatu Mercedesa. Mimo straty mocy kilka razy w tym sezonie czerwone bolidy okazywały się szybsze na prostych od Srebrnych Strzał, to daje sporą nadzieję na drugie w tym roku zwycięstwo Ferrari.  Obiekt w Kanadzie determinuje mocne silniki, bowiem 60% okrążenia przejeżdżana jest na pełnym gazie. Tym samym McLaren z wciąż słabą jednostką Hondy czy Red Bull i Toro Rosso, którzy mają silniki Renault raczej będą koncentrowali się na zmniejszaniu strat podczas tego weekendu.


Trasa na wyspie Notre-Dame to układ długich prostych przeplatane szykanami. Bliskość ścian sprawia, że wraca zapomniany na bezpiecznych nowoczesnych obiektach dreszczyk, że każdy nawet najmniejszy błąd może zakończyć się odpadnięciem z wyścigu. Stąd Grand Prix Kanady potrafi przynieść zaskakujące rozwiązania. W ostatnich dziesięciu wyścigach tylko cztery razy zdobywca pole position wygrywał wyścig. Co więcej w 2011 roku Jenson Button w przerywanym, długim i niecodziennym wyścigu udowodnił, że spadając nawet na szarym końcu stawki, można na torze Gillesa Villeneuve wygrać. Słowem, nic nie jest tu pewne, a przecież o to właśnie chodzi.



Plan transmisji z Grand Prix Kanady:
 
Piątek 05.06.15

16:00 F1 GP Kanady – I sesja treningowa  Polsat Sport Extra

20:00 F1 GP Kanady - II sesja treningowa  Polsat Sport Extra

 
Sobota 06.06.15

16:00 F1 GP Kanady – III sesja treningowa Polsat Sport Extra
18:00 Studio F1
19:00 F1 GP Kanady – sesja kwalifikacyjna Polsat Sport Extra
20:00 Studio F1

Niedziela 07.06.14

19:00 Studio F1
20:00 F1 GP Kanady – wyścig Polsat Sport
22:00 Studio F1