Masternak, były mistrz Europy wagi junior ciężkiej mówi, że Muller po porażce z nim szybko wróci do dawnej kategorii. Polak wygląda na pewnego swych umiejętności, wie też, że jeśli chce dostać walkę o mistrzostwo świata, to nie może pozwolić sobie na wpadkę jaką byłaby porażka z Mullerem.

 

Przed rokiem walczyli na tej samej gali w Monte Carlo i obaj przegrali swoje walki. Pięściarz z Południowej Afryki został pokonany przez Doudou Ngumbu, a z Masternakiem wygrał Youri Kayembre Kalenga. Stawką był pas interim WBA, a werdykt niejednogłośny, tym bardziej więc szkoda straconej szansy. Inna sprawa, że Kalenga był mocno niedoceniany, dopiero jego wyrównany, choć przegrany pojedynek z prawdziwym mistrzem tej organizacji, Rosjaninem Denisem Lebiediewem pokazał komu uległ Masternak.

 

Polak wciąż ma w głowie tą porażkę, podobnie jak przegraną z Grigorijem Drozdem. Kiedy przegrywał z Rosjaninem w Moskwie też wydawało się, że pokonał go ktoś słabszy niż był nim w istocie. Drozd kilka miesięcy później nie dał przecież najmniejszych szans Krzysztofowi Włodarczykowi i odebrał mu prestiżowy pas WBC, a niedawno, też w Moskwie, wygrał przed czasem z Łukaszem Janikiem, który zastąpił byłego mistrza, gdyż „Diablo” się rozchorował i nie przystąpił do rewanżu.

 

Kto wie być może Rosjanin teraz da rewanż Masternakowi, ale ten musi pokonać Mullera w Kempton Park. Większość atutów ma w swych pięściach „Master”, co do tego nikt nie powinien mieć wątpliwości. Ma lepszy bilans, tylko dwie przegrane walki z klasowymi rywalami, jest silniejszy fizycznie, lepszy technicznie. Muller walczy wprawdzie u siebie, ale to nie jest argument, który może zrównoważyć atuty Polaka. Z pewnością będzie atakował, ale Masternak potrafi skontrować, więc to wcale nie musi być skuteczna taktyka.

 

Mateusz Masternak wie doskonale, że limit błędów w swojej karierze na razie wyczerpał, więc tu sprawa jest prosta. Trzeba ten pojedynek wygrać. I rozumiem dlaczego na razie nie chce mówić o przyszłości, bo teraz najważniejsza jest walka z Mullerem. Niby to on jest faworytem, ale boks niejednego już nauczył pokor i „Master” ma tego pełną świadomość.
Janusz Pindera

Transmisja gali z udziałem Mateusza Masternaka od godziny 21:00 w Polsacie Sport Extra i od godziny 23:00 w Polsacie Sport!