Sporty walki

Skandal w RPA! Masternak ofiarą "niewidomych"...

Karolina Owczarz: Po sobotniej walce Masternak – Muller, w której dwóch sędziów punktowało 95:93 dla pięściarza z RPA, wszyscy są zgodni - Polak został skrzywdzony.


Kalle Sauerland: Ja się oczywiście pod tym podpisuję. Masternak wygrał tę walkę bardzo wyraźnie. Jesteśmy wszyscy wściekli i rozczarowani. Zdanie podziela również promotor Mullera, który po walce przyszedł do naszej szatni i pogratulował Mateuszowi.  Już dziś rozmawiałem z prawnikami. W poniedziałek wydamy oficjalne oświadczenie, w którym poprosimy o zmianę decyzji. W tym tygodniu zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi.


Jeszcze wczoraj grupa Sauerland oświadczyła, że zrobicie wszystko, aby jak najszybciej doprowadzić do rewanżowego starcia.


Przespaliśmy się jednak z tą myślą. W sumie to rewanż nie ma sensu. Mateusz przecież wyraźnie wygrał to starcie. Posłał rywala dwukrotnie na deski  i obijał go w każdej rundzie…  Jak dla mnie Muller wygrał jedną rundę. No, jeśli miałbym być bardzo hojny, to może dwie. Przecież po dwóch nokdaunach, w dziesięciorundowej walce, praktycznie nie ma możliwości wygrania. Myślę, że ci, którzy punktowali ten pojedynek, mają coś wspólnego ze Stevem Wonderem.


Mówi się, że może sędziowie punktowi nie uznali tego pierwszego nokdaunu.


Nie wiem, bo nie otrzymaliśmy kart punktowych, co jest również niedorzeczne. Ten temat także poruszymy w rozmowach z naszymi prawnikami.


W ogóle nie widzieliście kart punktowych?


Hm… Słyszeliśmy je. To jest jednak boks i tu warto widzieć rzeczy na własne oczy. Kiedy wyjeżdża się na walkę do innego kraju, zawsze występuje ryzyko, ale jeśli chcesz być najlepszy na  świecie, musisz podróżować.


Kiedy walczy się na wyjeździe wiadomo, że najlepiej wygrywać przez KO. Masternak był naprawdę tego bliski, jednak znowu nie potrafił zakoćzyć walki przed czasem. Czego mu brakuje?


Nie zamierzam krytykować jego występu nawet w najmniejszym stopniu. Może jedynie to, że wyglądał na trochę zmęczonego w dziesiątej rundzie. On teraz trenuje z nowymi szkoleniowcami – Ulim Wegnerem i Georgem Bramowskim i naprawdę się rozwija. Musimy być cierpliwi. Dla nas ten werdykt właściwie nic nie zmienia. Mateusz przecież nieustannie pnie się w rankingu WBA i naszym celem jest doprowadzenie go do walki o mistrzostwo świata.


Czy w takich okolicznościach możemy rzeczywiście mówić o perspektywie walki o mistrzowski tytuł?


Dziś jestem wściekły, więc to oczywiście nie jest najlepszy moment na ten temat. Dla mnie Mateusz należy do ścisłej czołówki wagi junior ciężkiej. Myślę, że jeszcze jedna, może dwie walki i zobaczymy zmiany, które chcą w nim zaprowadzić nowi szkoleniowcy. Trenują naprawdę ciężko. Mateusz jest jednym z najciężej pracujących zawodników, jakich w życiu widziałem. W moim podejściu do niego nic się więc nie zmienia. Muszę teraz poszukać dla niego dobrych opcji. Miejmy nadzieje, że w najbliższe święta, Mateusz wraz z rodziną, będą mogli cieszyć się z mistrzowskiego pasa pod choinką.


Promotor Mullera Rodney Berman po walce oświadczył, że takie werdykty nie mają prawa bytu. Trzeba przyznać, że to dość nietypowe zachowanie. Przecież jego podopieczny dopisał kolejne zwycięstwo do swojego rekordu.


Rodney jest osobą, którą znam od wielu, wielu lat. Ufam mu i właśnie to był jeden z powodów, przez które pozwoliłem Mateuszowi walczyć właśnie tam. Te słowa z jego strony były bardzo szczere i prawdziwe. On również będzie nas wspierał w działaniach, które mogą odwrócić losy wczorajszego wieczora, za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Muller także po walce pogratulował Polakowi. To wszystko pokazuje, że jeśli w naszym bokserskim świecie dzieje się cos złego, to potrafimy trzymać się razem.

 

Zobacz skrót walki w załączonym materiale wideo.