Mateusz Borek: Czy Ty jako jedyny widziałeś karty punktowe?

Mateusz BorekNiestety nie. Po walce byłem tak roztrzęsiony i zdenerwowany, że to chyba była ostatnia rzecz, o jakiej myślałem.


Nie wiem co Ci powiedzieć. W zasadzie należy Ci tylko współczuć, ale też trzeba też zadań kilka konkretnych pytań. Po pierwsze dlaczego nie było na tym pojedynku Twoich promotorów, którzy rzekomo w Ciebie wierzą?


To chyba pytanie nie do mnie. Wysłali swojego pracownika, menagerkę, która bardzo się starała, ale jednak nie jest z rodziny Sauerland i nie jest znana w tym środowisku. Nie chciałbym jednak w taki oskarżający sposób się wypowiadać. Niby telefonicznie było wszystko ustalone. Promotor Mullera to nie jest dla nich dla nich obca osoba. Wydawało się , ze wszytko powinno pójść zgodnie z planem.


Jednak na jednym z portali społecznościowych wyraziłeś dosyć poważne zaniepokojenie i niezadowolenie związane z faktem, że nie przyjechał żaden z Twoich głównych promotorów.


W takich sytuacjach najczęściej emocje biorą górę. Na pewno byłoby lepiej, gdyby promotor też tam był, to nie ulga wątpliwości. Pamiętam sytuacje z Francji, gdzie walczyłem Jeanem Marcem Mormeckiem. Myślę, że wówczas dzięki obecności Nisse Sauerlanda werdykt był dla mnie korzystny, bo tam też próbowano różnych rzeczy. Tutaj ta kontrola była mniejsza.


Biorąc pod uwagę aspekt prawny, to próbujemy sobie wyobrazić jak to wszystko może się zakończyć? Jaki może być ten BIG NEWS?


Wiadomo, że życzyłbym sobie, abym jednak zwyciężył tę walkę. To wszystko mnie kosztowało bardzo dużo zdrowia. To uczucie, kiedy twoje ręce w ringu podnoszone są ku górze, jest niezastąpione. Teraz to zwycięstwo smakowałoby trochę inaczej, ale prawda mogłaby zwyciężyć.


Czujesz się chcianym i respektowanym zawodnikiem przez niemieckich promotorów? Czy masz jednak wrażenie, ze jesteś na uboczu tego wielkiego biznesu?


Na pewno nie jestem liderem grupy i też tak nie jestem traktowany. Ciężko powiedzieć. Tę walkę zaakceptowałem, przyjąłem ją świadomie. Przede wszystkim zaskoczył mnie klimat w RPA. Było naprawdę bardzo trudno. Gdybym walczył w takim klimacie, w jakim trenowałem, to będąc w tej dyspozycji, znokautowałbym Mullera. Zadałem dwa trzy ciosy i czułem, że nie mogę ponawiać akcji. Każdy cios kosztował mój organizm wiele. Walczyłem więc nie tylko z Mullerem, ale też z samym sobą. To tez jest dla mnie informacja na przyszłość.


A jak Masternak ocenia współpracę z Georgem Bramowskim w narożniku? Cała rozmowa z byłym mistrzem Europy w załączonym materiale wideo.