Olga Miriam Przybyłowicz: Z jakimi oczekiwaniami jedzie pani na swoje pierwsze mistrzostwa Europy?

Julie McBride: Nie wiem, czego się spodziewać po tym turnieju. Chce wygrać jak najwięcej spotkań, nienawidzę przegrywać, ale zdaję sobie sprawę na jakim etapie jesteśmy. W tym składzie spotkałyśmy się pierwszy raz miesiąc temu. Miałyśmy niewiele czasu na przygotowania, co szczególnie dla mnie, nowej zawodniczki, nie było łatwe. Dla mnie to ukoronowanie kariery, bo zbliżam się do jej końca. EuroBasket może zaprocentować w kolejnych latach. Jedno jest pewne, nie mamy nic do stracenia. Musimy wzmocnić walkę pod tablicami i poprawić atak, bo dobra defensywa nie wystarczy.

Za panią i zespołem osiem meczów sparingowych. Zdążyła pani poznać taktykę, koleżanki?

Taktykę tak, na poznanie stylu gry koleżanek to jednak mało czasu i z tego punktu widzenia mecze były dla mnie trudne, szczególnie ten z Wielka Brytanią, gdy po raz pierwszy grałam z Eweliną Kobryn. Czasami mamy dobrą chemię w drużynie, rozumiemy się, a czasami jest gorzej. Najważniejsze jest to, by każda z nas walczyła na sto procent we wszystkich meczach.

W sparingach Polska przegrała wysoko z czołowymi drużynami z ME 2013 Francją (49:70) i Hiszpanią (35:60). Czy tak wysokie porażki mogą wpłynąć na wasza psychikę w meczach o punkty?

Nie. Hiszpania i Francja pokazały nam gdzie jesteśmy, jakie mamy braki i słabsze strony. Taka wiedza jest niezbędna by pracować nad tym, co jest najsłabsze. To było dobre przetarcie przed spotkaniami ME z silnymi Turcją i Białorusią.

Pierwszym rywalem Polski w grupie B będzie Turcja. Grała tam pani przez kilka lat...

To będzie dla mnie trudny, dziwny mecz przeciwko dawnym koleżankom, trenerowi Ekremowi Memnunowi, który mnie kiedyś prowadził. Myślę, że i dla trenera Jacka Winnickiego, który pracował w zakończonym sezonie w Fenerbahce. Razem z trenerem musimy zachować spokój. Chcę zagrać mądrze i być liderką. Rywalki mnie znają, ale ja także wiem o ich mocnych i słabszych punktach. Turcja to doświadczony zespół z twardą defensywą, bardzo dobrą walka pod tablicami. W sparingu przed ME przegrała minimalnie z Hiszpanią po dogrywce. Chyba dobrze, że pierwszy mecz jest z Turcją. Porażka nie zamyka nam drogi, na tym meczu nie skończy się przecież świat.

Firmowym znakiem zespołów trenera Winnickiego jest dobra obrona, ale to może okazać się zbyt mało na silne rywalki.

Mamy niezłą obronę, pozwoliłyśmy Hiszpankom na zdobycie tylko 60 pkt, ale miałyśmy kłopoty z atakiem. Wszystkie drużyny europejskie są coraz lepsze w defensywie. Problemem jest atak. Wolałabym grać trochę szybciej, ale to nie zawsze się udaje, a poza tym niesie ryzyko strat. Tak było w spotkaniu z Kanadą, miałam w końcówce dwie straty, co miało wpływ na wynik.

Jest pani jedną z liderek zespołu. Czy czuje się pani gotowa na grę 40 minut w każdym spotkaniu?

Jestem gotowa na maksymalne zaangażowanie w każdym meczu. Wiem, że fizycznie nie dam siły grać przez 40 minut. Nie jestem najmłodsza, a nawet gdybym miała kilka lat mniej, to na tak wysokim poziomie nie da się po prostu grać w czterech meczach przez 40 minut. Jestem zła, gdy czuję, że popełniam błędy, które wynikają ze zmęczenia. Ale to kwestia sił fizycznych, a nie mentalności.

W ostatnim sparingu po dogrywce Polska pokonała Włochy (68:62), ostatniego rywala w grupie B. Czy wygrana w spotkaniu towarzyskim z tym rywalem ma znaczenie?

Tak, to ważne, choć o oczywiście mecz w Oradei w EuroBaskecie będzie nowym spotkaniem. Wiemy, co zrobiłyśmy w tym meczu dobrze, a co źle, ale wygrana pozostała. Nie ma dla mnie znaczenia, czy zdobędę 20 czy zero punktów. Ważny jest zespół i zrobię wszystko, by wywiązywać się z roli, jaką wyznaczył mi trener.