W Katowicach istnieje 501 obiektów sportowych, działają 292 kluby reprezentujące 52 dyscypliny sportu.

 

Grycner podkreślił, że poziom dofinansowanie ze strony samorządu nie zmieni się w najbliższym czasie radykalnie.

 

„Dlatego chodzi o pozyskanie ludzi, którzy są w stanie... pozyskać sponsorów” – podsumował.

 

Szef 1. FC Katowice Maciej Iwańczuk przyznał, że drużyna grała przez sezon w kobiecej ekstraklasie piłkarskiej głównie dzięki wsparciu miasta i AWF.

 

„Mieliśmy jednego sponsora z Wrocławia. Tutaj nikt nie chce ładować kasy w kobiecą piłkę, bo to sport niszowy. Dlatego nawet gdybyśmy się utrzymali, zrezygnowalibyśmy z dalszej gry w elicie” – mówił ze smutkiem.

 

Współpracujący z hokejowym HC GKS Katowice Marek Pałus (były prezes Polskiego Związku Koszykówki) zarzucał władzom miasta brak strategii rozwoju sportu wyczynowego.

 

"Najłatwiej powiedzieć, że dajemy pieniądze na młodzież. Ale dziecko nie będzie trenowało, jeśli nie będzie miało kontaktu z mistrzem. A z Katowic musi pojechać na siatkówkę do Jastrzębia–Zdroju, na hokej – do Tychów, na koszykówkę – do Dąbrowy Górniczej. A 100 tys. złotych dla klubu hokejowego to kpina. To jak na słynne waciki z filmu Kiler” – stwierdził Pałus.

 

Jego zdaniem nie sprawdza się finansowanie dużych imprez.

 

„Mamy miasto wielkich wydarzeń, tylko sportu nie mamy” – skwitował.

 

Polityki magistratu bronił naczelnik wydziału sportu Sławomir Witek.

 

„Podstawą jest baza. Z nią jest z roku na rok coraz lepiej. O fachową kadrę nie mamy co się martwić, bo mamy AWF. Gwiazdy pociągają za sobą ludzi, zachęcają. Dlatego potrzebny jest sport wyczynowy. Strategia jego rozwoju została opracowana półtora roku temu” – tłumaczył.

 

Były rektor katowickiej AWF, obecnie dziekan jednego z jej wydziałów, i prezes beniaminka piłkarskiej 1. ligi Rozwoju Katowice Zbigniew Waśkiewicz przekonywał, że warto ściągać gwiazdy.

 

Uczelnia wdrożyła kilka lat temu program stypendialny dla znanych sportowców. Zawodniczką AZS AWF Katowice jest na przykład najlepsza polska biegaczka narciarska Justyna Kowalczyk.

 

„W ten program włożyliśmy 2,3 mln własnych pieniędzy. Na olimpiadzie w Soczi mieliśmy 30 zawodników klubu i uczelni. Wyliczona wartość medialna tego wyniosła 11 mln" - powiedział Waśkiewicz.

 

AWF postawił na sporty zimowe, zawodniczką uczelnianego klubu jest m.in. wicemistrzyni świata w biathlonie Weronika Nowakowska-Ziemniak. Ale wcześniej studiował w Katowicach na przykład strongman Mariusz Pudzianowski.

 

W dość niezręcznej sytuacji znalazł się prezes piłkarskiego GKS Wojciech Cygan, bowiem większościowym udziałowcem tego klubu jest miasto.

 

„Samorząd przejął kilka lat temu GKS uznając go za sportową wizytówkę Katowic. Wtedy mieliśmy kilkanaście milionów długu. Spłacamy go, to nie jest jakaś studnia bez dna, obniżyliśmy koszty. Wynik sportowy rzeczywiście jest poniżej oczekiwań kibiców. W innych miastach samorządy też angażują się w sport” – zauważył Cygan.

 

Zdaniem Waśkiewicza, kiedy miasto jest właścicielem filharmonii czy opery – nikogo to nie dziwi.

 

„Różnica jest taka, że jedni pracownicy występują we frakach, inni – w strojach sportowych. Wydatki na sport są +be+, a na kulturę +cacy+" - stwierdził.

 

Sławomir Witek podkreślił, że intencją władz miejskich jest, by zespoły występujące w najwyższych ligach swoje mecze rozgrywały w największej miejskiej hali Spodku.

 

„Po to m.in. powstało obok centrum kongresowe, żeby inne imprezy mogły się tam odbywać” – wyjaśnił.

 

O niezapominanie o sportach indywidualnych apelowała z kolei prof. Teresa Socha z katowickiej AWF.

 

„Te dyscypliny mało przyciągają sponsorów. Co ciekawe, kobiety potrzebują mniejszych nakładów do osiągnięcia dobrych wyników” – powiedziała.

 

Debatę wymyślili, zorganizowali i poprowadzili dziennikarze redakcji sportowej Radia Katowice.