Łukasz Majchrzyk: Dobrze Cię widzieć na zgrupowaniu, bo to chyba takie pewne nie było?


Piotr Zieliński: Na pewno nie (śmiech). W ostatnich meczach sezonu jednak dobrze się prezentowałem, dostawałem sygnały od selekcjonera, że mogę dostać powołanie. Przyjechałem i cieszę się, że mogę tutaj być, bo kadra to rzecz najważniejsza.

 

Ostatnie wspomnienia z kadry też zbyt miłe nie były...

Miłe nie były, ale to nie jest tak, że po jednym meczu mam się zamknąć w sobie i zostać skreślony. Wyciągnąłem wnioski z tego, co zrobiłem źle. Teraz następne mecze przede mną, mam nadzieję, że w którymś z nich dostanę szansę i pokażę, co potrafię.


Chyba bardziej na Grecję się nastawiasz?

Jestem do dyspozycji trenera. Czy to Grecja, czy Gruzja, to będę gotowy, żeby pomóc kolegom.


Mecz ze Szwajcarią był dziwny w Twoim wykonaniu: przez minutę zrobiłeś więcej niż inni przez całą połowę czasami, a potem zupełnie zgasłeś.

Nie wiem, dlaczego tak było. Może trochę usztywniła mnie sytuacja, w której mogłem strzelić bramkę i jej nie wykorzystałem? Pierwsze akcje były fajne i też myślałem, że pójdzie lepiej. W mecz wszedłem jak należy, a potem zgasłem. Nie w każdym meczu będę błyszczał, ale rąk nie załamuję. Jestem młody i dobrze, że taki mecz przyszedł teraz. Mam nadzieję, że już się coś takiego nie powtórzy. To jest miłe, że Adam Nawałka o mnie nie zapomina. Często dzwoni, wierzy we mnie. Był na dwóch meczach, był zadowolony z tego, co widział. Może statystyki nie są u mnie rewelacyjne, ale zawsze kiedy grałem, to grałem dobrze. Trener skorzystał.

My, dziennikarze, często przez pryzmat statystyk patrzymy na zawodników.

Tak, ale to przecież nie wszystko. Jest dużo rzeczy, których nie da się zapisać w tabelkach, a są ważne. Czasami ważne jest, żeby wykonać dobry ruch na boisku, dzięki któremu kolega ma łatwiej i strzeli on, a nie ja. Miałem też asysty drugiego stopnia, brałem udział w akcjach bramkowych. Jako cała drużyna zagraliśmy dobry sezon. Wiadomo, że mi tego gola brakowało, ale miałem strzały, sytuacje ciągle sobie stwarzałem. Zabrakło szczęścia. Robiłem ładne akcje, dochodziłem do sytuacji, byłem pewny, że padnie gol i piłka potem nie wpadała do siatki. Trzeba zmienić nastawienie. Byłem bardzo spięty, koniecznie chciałem strzelić jakąś bramkę, a trzeba luźniej do tego podchodzić. Mam nadzieję, że w następnym sezonie statystyki będą dużo lepsze.


Powiedz, co z przyszłym sezonem: Empoli, czy Udinese?

 

W tygodniu dostałem informację, że jeszcze nic pewnego w mojej sytuacji nie ma. Były spekulacje, że na pewno zostanę w Empoli, ale przyszedł tam nowy trener i dopiero on podejmie decyzję. Wolałbym zostać w Empoli, gdzie raczej będę podstawowym zawodnikiem i będę grał dużo więcej niż w tym sezonie. Myślę, że chciałbym tam zostać.


W Udinese też jest nowy trener...

 

Udinese miało fatalny sezon. Skończyli jeszcze za naszymi plecami i na pewno będą się zbroić. Pewnie znowu wyłożą miliony, żeby ściągnąć młodych, utalentowanych zawodników, albo kogoś takiego jak Panagiotis Kone, którego sprowadzili za 5,5 mln euro i nie sprawdził się w tym sezonie.


To było miłe uczucie zobaczyć, że Udinese jest w tabeli chociaż tę jedną pozycję niżej?

 

Cieszyłem się (śmiech). Nie dali mi tam szansy w poprzednim sezonie. Tak się złożyło, że akurat dwa mecze, w których nie zagrałem to były te przeciwko Udinese.


Mówisz, że styl Empoli Ci odpowiada.

 

Tak, teraz przychodzi nowy trener, który jak czytałem potrafi zrobić z młodego zawodnika dobrego piłkarza. Dobrze by było, żebym mógł z nim popracować.


Fajnie, że grasz w Empoli, ale dwa lata temu, kiedy wchodziłeś do Udinese, to się wydawało, że zaraz będą fajerwerki. Czego brakuje, żebyś tak naprawdę wystrzelił w dorosłej piłce?

 

Nie wiem... może zaufania od trenera, który będzie stawiał na mnie niezależnie od tego, że zagram jeden mecz słabszy. Myślę, że tej pewności siebie brakuje. Teraz może będzie przełomowy sezon, gdzie podejrzewam, że będę podstawowym zawodnikiem. Mam 21 lat i jeszcze daleko mi do emerytury. Już od trzech sezonów gram w Serie A i mogę powiedzieć, że ten ostatni był w miarę udany. Kiedy miałem 18 lat, było trochę inaczej. Wtedy łatwiej było o zachwyty, wszyscy mnie chwalili, że zagrałem 10 meczów na fajnym poziomie. Spokojnie, nie raz już pokazywałem, co potrafię i jeszcze znowu pokażę w przyszłym sezonie, i w kolejnych. Chciałbym od początku przygotowywać się z tą drużyną, w której będę występował. Ostatnio było tak, że do Empoli trafiłem w ostatnim dniu okienka transferowego, gdzie trener miał już szkielet drużyny i praktycznie go nie zmieniał przez cały sezon. Udało mi się jednak szybko wywalczyć swoją szansę i z każdym, kolejnym tygodniem było ich coraz więcej.


Mocno przeżywasz to, że nie grasz w podstawowym składzie?

 

Jeśli miałbym 28 lat i siedziałbym na ławce, to bym się dołował. Teraz dopiero zacząłem 21 i jeśli w takim wieku rozegram cały przyszły sezon w podstawowym składzie, to będzie bardzo dobrze. Żadnych czarnych myśli nie mam. Ciężko trenuję, na boisku robię swoje, trochę bramki brakowało, ale to się odwróci. Empoli mnie bardzo chce, prezydent wierzy we mnie, już w jednym z wywiadów powiedział, że na pewno będę ich zawodnikiem. Jeszcze nic nie jest na 100 proc. pewne, ale ja już zadeklarowałem w Udinese, że chcę zostać w Empoli, bo tam się lepiej czuję, tam będę więcej grał. W Empoli jest dużo młodych zawodników, teraz jeszcze chyba Łukasz Skorupski przyjdzie i na pewno będzie mi raźniej. Może razem będziemy grać w podstawowym składzie, będzie można nas oglądać. To byłoby coś fajnego. Matias Vecino odszedł do Fioretniny i jego miejsce w środku pomocy ma być dla mnie. Zobaczymy, co przygotuje nowy trener, ale ja jestem dobrej myśli. Jeśli zacznę przygotowania z Empoli, to miejsce sobie na pewno wywalczę.


Ważne, żeby grać, bo mistrzostwa Europy coraz bliżej.

 

Bardzo liczę, że się do autokaru załapię.


Ważny mecz z Gruzją już za chwilę, a Ty masz okazję na co dzień oglądać ich najgroźniejszego napastnika Lewana Mchedlidze. Jak go oceniasz?

 

On jest bardzo. Rozmawiałem z nim dwa dni temu i nie wiadomo, czy zagra. Od kilku dni nie trenuje, z Ukrainą nie zagrał. Jeśli bardziej by się angażował na treningach, jeśli mocniej by się wziął za siebie, to mógłby być bardzo, bardzo dobrym zawodnikiem. W Empoli przeważnie wchodzi z ławki i nie dostaje zbyt wielu szans, ale w ostatnim meczu strzelił dwie bramki. Fizycznie jest bardzo dobry, wysoki, ale dobry technicznie. Lewą nogę ma świetną, trochę mógłby poprawić prawą.


Dogadywaliście sobie przed wyjazdem na zgrupowanie?

 

Oczywiście... (śmiech). Mówił, że w pierwszym meczu dali nam fory, bo chcieli, żeby trener odszedł. Grali tak, jakby im się nie chciało, szczególnie w drugiej połowie. Teraz grają całkiem inną piłkę i nie będziemy mieli łatwo. Wierzę w chłopaków, wierzę w nasz zespół.


Jak tutaj wygracie, to będzie autostrada do Francji.

 

Trzeba wygrać z Gruzją, ale będą się też liczyły następne mecze. Chcemy wygrywać, żeby ta autostrada była otwarta i nasz autokar na niej.


Z Tobą w środku...

 

No pewnie (śmiech).