Marta Gula: Dość długo czekaliśmy, aż wyjdziesz z szatni. Chyba musiałeś przetrawić tę porażkę?


Damian Janikowski: Raczej analizowaliśmy na szybko z trenerem to, co się stało. Ja doszedłem do wniosku, że to nie ten czas, nie te zawody. Szczerze mówiąc, to ja nie chciałem przyjeżdżać na ten turniej. Jest czerwiec, a za trzy miesiące mamy mistrzostwa świata. Kolejny raz jest zrobiona waga na czysto. Kolejne, niby małe, przygotowania, aczkolwiek w ogóle nie przygotowaliśmy się pod te zawody. Trenowaliśmy teraz w Armenii bardzo ciężko, a tak się nie pracuje przed samymi zawodami. No ale przyjechaliśmy, bo chcieliśmy powalczyć w pierwszych Igrzyskach Europejskich i zobaczyć, jak to wygląda.


Czyli można to zrzucić na karb zbyt ciężkich przygotowań?


My głównie przygotowujemy się do wrześniowych mistrzostw świata. Cały czas trener nam o tym mówi i my sami o tym pamiętamy. Ciężko trenujemy i to się przełożyło na te zawody. Nie było świeżości i tego zdrowia. Polska na nas liczyła i przykro to wyglądało, ale wyszło jak wyszło.


Są też tacy rywale, którzy po prostu nie leżą. Ten był jednym z nich?


Nie. On jest dosyć mocny. To jest dobry zawodnik i z nim zawsze walczę na styk. Raz wygrywam, raz przegrywam. Jak widać, to on na te zawody, a przynajmniej na tę walkę, predyspozycję miał super. Przyłożył się jednak do mnie, ale do drugiej walki wyszedł i przecież przegrał.

Zobacz całą wypowiedź Damiana Janikowskiego oraz rozmowę z trenerem Ryszardem Wolnym w załączonych materiałach wideo.