W ostatni piątek Szpilka pokonał Manuela Quezadę, który właściwie poddał się bez walki. Choć ciężko mieć pretensję do samego zawodnika o dobór rywali, to prowadzący rozmowę Mateusz Borek musiał przekazać Polakowi niezadowolenia kibiców po tym starciu.


Tez jestem zawiedziony. Wyszedłem nastawiony na ciężką walkę. To nawet nie chodzi o mnie, tylko o kibiców. Oni przychodzą zobaczyć walkę. To jest jednak kolejny etap mojej kariery. Jedynie mogę powiedzieć, że teraz szykuje się fajna walka. Będziecie zadowoleni. Są tacy, którzy mówią, że kiedyś starałem się o mocniejszych rywali. To nie jest tak. Przecież ja nie mam tu ugruntowanej pozycji i nie mogę skakać. Będę mógł to robić, jak cokolwiek zademonstruję. Jak na razie nie mam nic do powiedzenia. To nie jest tak, że Szpileczka sobie przyjechał, zarabia fajne pieniądze i mu się podoba - stwierdził pięściarz z Wieliczki.


Mimo krótkiego występu, z postawy Szpilki zadowolony jest jego nowy szkoleniowiec Ronnie Shields.


- Był przede wszystkim zadowolony, że spróbowałem to, co trenowaliśmy. Nie wiem czy zauważyliście, ale kiedyś, za każdym razem, jak ktoś próbował zadawać ciosy, to ja odskakiwałem. A teraz stałem i się odchylałem na boki. Jestem zadowolony z tego, że po raz chyba pierwszy w życiu uderzyłem prawy podbródkowy - dodał 26-latek.


Długo nie można było uzyskać od Szpilki informacji na temat potencjalnego rywala. W końcu jednak się ugiął….


Były dzisiaj rozmowy Lucasem Brownem. Oczywiście nie zastanawiając się od razu się zgodziłem. Czekamy teraz na decyzję. To silny zawodnik i  byłaby to widowiskowa walka dla kibiców – powiedział.


Polak między liny ma wrócić 14 sierpnia. Jednak do ewentualnej konfrontacji z Australijczykiem miałoby dojść dopiero pod koniec roku.

 

Zobacz całą rozmowę ze Szpilką w załączonym materiale wideo.