Włodarze wrocławskiego klubu bardzo szybko przystąpili do transferowej ofensywy i od razu zaczęli od mocnego uderzenia, bo za takie trzeba było uznać zakontraktowanie Skowrońskiej-Dolaty. Dwukrotna złota medalistka mistrzostw Europy, która ma na swoim koncie również mistrzostwo Włoch, Turcji, Chin i Azerbejdżanu, do polskiej ligi wraca po 10 latach.

Później poszło już szybko. W ciągu miesiąca Impel podpisał kontrakt z Andreą Kossanyiovą, Radecką, Costagrande oraz Hildebrand. Ta ostatnia uznawana jest za jedną z najlepszych na świecie przyjmujących. Dodatkowo Impel przedłużył umowy z m.in. z Agnieszką Kąkolewską, Agatą Sawicką, Moniką Ptak i Joanną Kaczor. Zmiana nastąpiła również na stanowisku trenera – Norwega Tore Aleksandersena zastąpił Włoch Nicola Negro.

Prezes Impela powściągliwie podchodził do określania jego zespołu mianem „dream team”. - Czy jest to dream team okaże się dopiero na boisku. Czekamy teraz, co zrobią pozostałe zespoły i jakie zbudują drużyny. My już praktycznie zamknęliśmy kadrę. Chcemy jeszcze dołączyć dwie zawodniczki, ale będą to młode siatkarki, które będą stanowiły uzupełnienie drużyny i inwestycję w przyszłość – dodał.

Rok temu Impel osiągnął historyczny sukces awansując do finału play off. W tym sezonie wrocławski zespół nie był już tak silny i skończył rozrywki na czwartym miejscu, co w stolicy Dolnego Śląska zostało przyjęte z rozczarowaniem. Grabowski zapewnił, że brak medalu nie był głównym impulsem do mocnego działania na rynku transferowym.

- Z roku na rok chcemy iść w górę, ale jasne jest, że nie zawsze się to udaje, bo to jest sport, a w sporcie trudno sobie wszystko zaplanować. Właścicieli mają swoje zapatrywanie na drużynę i to dzięki nim udało się teraz pozyskać tak świetne zawodniczki. Mają swój plan, który spokojnie realizują i można im podziękować, że się nie zrażają i trwają przy swoim – wytłumaczył prezes Impela.

Włodarze Impela przy okazji prezentacji każdej kolejnej nowej zawodniczki zapowiadali, że starają się także o grę w Lidze Mistrzyń. Ponieważ w poprzednim sezonie zajęli czwarte miejsce, występy w elitarnych rozgrywkach umożliwiała tylko „dzika karta”. „Udało się ją dostać i bardzo się z tego cieszymy. Rok temu zadebiutowaliśmy w tych rozgrywkach i udało się wygrać trzy sety. Teraz cele mamy ambitniejsze i chcemy przynajmniej wyjść z grupy. To będzie dla nas duże wzywanie, ale udało nam się pozyskać takie zawodniczki, które stworzone są do walki o najwyższe cele” – skomentował Grabowski.

Dalej prezes Impela dodał, że priorytetem pozostają jednak rozgrywki krajowe i walka o pierwsze historyczne mistrzostwo Polski w siatkówce kobiet dla Wrocławia. „Byłbym hipokrytą, gdybym powiedział, że nie mierzymy wysoko. Chcemy walczyć o złoto, ale nie mamy też takiego nastawienia, że ewentualny brak mistrzostwa będzie naszą wielką porażką. Naszym celem na nowy sezon jest bicie się o najwyższe cele. Wszystko jednak weryfikuje zawsze boisko” – podsumował Grabowski.

Losowanie Ligi Mistrzyń odbędzie się 2 lipca w Wiedniu. Poza Impelem Polskę reprezentować będą jeszcze Chemik Police i PGE Atom Trefl Sopot.