29-letni Crutchlow ma za sobą trzy lata na prywatnej M1-ce ekipy Monster Yamaha Tech 3, sezon na fabrycznym Ducati, a w tym roku także starty Hondą włoskiej stajni LCR Honda. Na każdej z tych maszyn stawał na podium, co czyni go jednym z najbardziej doświadczonych i wszechstronnych zawodników w królewskiej kategorii. W końcu sztuki tej dokonali tylko włoscy weterani, Andrea Dovizioso i Valentino Rossi.


Crutchlow nie jednak być tylko jednym z szybkich i wszechstronnych gości. Nie obchodzi go bycie najwyżej sklasyfikowanym Brytyjczykiem czy zawodnikiem prywatnym. Były mistrz świata mierzy wysoko, ale niestety w tym roku nie ma narzędzi, aby walczyć o najwyższe lokaty. Honda ma za sobą trudny początek sezonu. Cal również. W końcu kilka razy padł ofiarą pecha (w Barcelonie z toru zabrał go Aleix Espargaro) oraz własnych błędów (wywrotka we Francji). Co poszło nie tak, jak wrócić na podium i co wydarzy się w przyszłości?


Podczas długiej i szczerej rozmowy Crutchlow opowiedział nam w Barcelonie absolutnie o wszystkim; od MotoGP po... Tour de France. A o czym nie chciał opowiadać? Przekonajcie się sami.


Michał Fiałkowski: Cal, po pierwsze, jak się czujesz po dwóch potężnych wypadkach z Mugello?


Cal Crutchlow: Dobrze, dziękuję, a ty?


Nieźle, ale to nie ja miałem wywrotkę.


Wszystko w porządku. Najgorszy był wypadek z rozgrzewki. Miałem problem z głową. Mocno się w nią uderzyłem i nie widziałem zbyt dobrze podczas wyścigu. Przez pierwszych sześć kółek miałem problemy z jazdą w grupie, bo nie widziałem zbyt dobrze motocykli, ale później jechałem już sam i było w porządku. Miałem jednak pewne problemy i upadłem podczas wyścigu. Jestem tym rozczarowany, ale taki jest ten sport. Teraz czas na kolejny start.


Masz za sobą początek sezonu pełen wzlotów i upadków, dosłownie. Jak oceniasz pierwsze wyścigi roku 2015?


Tak jak powiedziałeś, mam za sobą wzloty i upadki. Mam na swoim koncie podium i solidne czwarte miejsce. To był trudny początek sezonu. Takie wyścigi jak Teksas to w moich oczach złe wyniki. Później ten problem na Mugello i głupi błąd w Le Mans. Moja noga spadła z podnóżka i upadłem. Szczerze mówiąc to trudny okres dla Hondy, ale wiem, że pracują dla nas ciężko. Jako zawodnicy podchodzimy do tego pozytywnie i wierzymy całkowicie, że nam pomogą, przygotowując rozwiązania dzięki którym będziemy bliżej czołówki. Jest w końcu jasne, że mają najlepszych zawodników. W końcu mają Marca, Daniego i mnie. Mówiąc poważnie, pracują bardzo ciężko.


Powiedziałeś jakiś czas temu, że Honda to najbardziej wymagający fizycznie motocykl, jakim jeździłeś. To zaskakujące po twoim sezonie w Ducati. Co czyni Hondę tak wymagającą?


Ducati nie było wymagające fizycznie. Szczerze mówiąc ani razu nie zmęczyłem się jeżdżąc tym motocyklem. Honda jest jednak wymagająca ponieważ musisz hamować bardzo mocno, a zmiana kierunków jest bardzo trudna. Hamowanie jest bardzo mocną stroną tego motocykla, dlatego cały czas chcesz hamować później i mocnej. To męczące, ale to w końcu motocykl MotoGP Hondy. Każdy marzy, aby nim jeździć. Ja również. Mam wielkie szczęście, bo w trakcie swojej kariery jeździłem trzema różnymi motocyklami MotoGP, o których zawsze marzyłem. Kiedy dołączyłem do Yamahy, chciałem jeździć w MotoGP i osiągnąłem to. Moim marzeniem zawsze była jazda na Ducati, bo darzę tę markę wielką pasją. Kiedy jednak spojrzy się na inżynieryjny i techniczny aspekt Hondy oraz metody jej pracy, zawsze chciałem do niej wrócić. Wygrałem mistrzostwa Wielkiej Brytanii klasy Supersport właśnie na Hondzie. Znam jej filozofię. Odpowiada mi ona. Zawsze chciałem tutaj wrócić, a teraz jeżdżę jednym z najlepszych motocykli na świecie.


Czy możesz porównać te trzy motocykle? Co je wyróżnia?


Mógłbym je porównać, ale nie chcę tego robić, bo nie chcę koncentrować się na innych maszynach. Moje informacje są bardzo cenne dla Hondy, ponieważ jeździłem motocyklami innych producentów, a inni zawodnicy nie. Musimy się jednak skupić na poprawie naszego pakietu. Oczywiście, gołym okiem widać, że jesteśmy mocni podczas hamowania, ale nie tak mocni jak inni – Yamaha i Ducati - na wyjściach z zakrętów. To proste. Mam jednak nadzieję, że w drugiej połowie sezonu zrobimy postępy.


Jak bardzo musiałeś zmienić swój styl jazdy na potrzeby Hondy? Czy w ogóle musiałeś go zmieniać?


Nigdy nie byłem najmocniejszy jeśli chodzi o hamowanie, ale teraz czuję, że zrobiłem pod tym względem duże postępy. Cały czas jednak musisz zmieniać swój styl dostosowując go do innych zawodników, toru i tak dalej. Takie jest życie. Musisz dostosowywać się do swojej pracy. Jeśli masz nowy ekran do komputera, też musisz się do niego dostosować. To normalne. Wiem, że brzmi to bardzo dziwnie, ale taka jest prawda. Ja nie mógłbym wykonać twojej pracy.


Na pewno ty byłbyś lepszy w mojej, niż ja w twojej.


No tak!


Dołączyłeś do nowego zespołu i zmieniłeś szefa mechaników. Po latach współpracy z Daniele Romagnolim, jak układają się twoje relacje z Christophem Bourginionem?


Tak, pracuję teraz z „Beefym”. To dziwne, ponieważ byłem bardzo przyzwyczajony do współpracy z Daniele, a jego metody pracy są zupełnie inne, ale nie w negatywnym sensie. Beefy ma dużą wiedzę jeśli chodzi o Hondę. Zna ją bardzo dobrze i pozwala mi robić postępy jako zawodnik Hondy. Poza tym dobrze się z nim pracuje.


Znów jeździsz we włoskim zespole, ale to chyba zupełnie inna ekipa, niż rok temu?


Jest tak samo. Nie! To zupełnie inne ekipy. W Ducati było zupełnie inaczej zarówno pod względem ludzi, jak i atmosfery, ale wciąż przyjaźnię się z ludźmi z Ducati. Opuściłem ich w bardzo dobrej atmosferze. To świetny zespół. Jak widać, Gigi Dall'Igna wykonuje świetną pracę. Wierzę, że wygrają wkrótce wyścig i mam taką nadzieję, ponieważ zasłużyli na to. Byłem w Ducati wczoraj. Pojechałem odwiedzić starych znajomych. Pracują bardzo ciężko, ale szczerze mówiąc wolę być w prywatnym zespole. To mój styl pracy. Mam dobry motocykl. Honda jest dla mnie dobra, a Lucio świetnie sobie radzi jako manager ekipy. Wkrótce zobaczymy, co się wydarzy jeśli chodzi o dwa kolejne sezony.


Jak wspomniałeś, ten sezon jest dla Hondy trochę trudniejszy. Rok temu Marc wygrał pierwszych dziesięć wyścigów. Teraz wydaje się mieć problemy. Czy to tylko kwestia postępów Yamahy i Ducati, czy czegoś innego?


Myślę, że powodów jest wiele; motocykl, opony, zawodnicy. Sytuacja zmieniła się z różnych powodów, ale zdecydowanie inni producenci zrobili postępy.


Co to za powody? Czy możesz być bardziej szczegółowy?


Nie, ponieważ to tylko moja opinia.


Jaka jest więc twoja opinia?


Nie powiem ci (śmiech).


Jakie więc są twoje cele i ambicje na resztę sezonu? Myślisz o konkretnych wynikach? Podiach? Jak nastawiasz się przed resztą sezonu?


Moją ambicją zawsze jest danie z siebie wszystkiego i bycie zadowolonym ze swojej jazdy. Jeśli będę piętnasty, ale przejadę dobry wyścig, będę zadowolony. Oczywiście celuję w kolejne podium. Nie ma co do tego wątpliwości. Zrobiłem to już w tym roku raz i nie widzę powodu, dla którego nie dałoby się tego powtórzyć. Musimy pracować razem z Hondą i przygotować plan. Marc też pracuje nad podium, ponieważ jesteśmy w trudnej sytuacji. Dani także. Pracujemy bardzo ciężko i nie możemy doczekać się reszty sezonu.


Jak wygląda twoja sytuacja kontraktowa? Masz dwuletnią umowę czy roczną z opcją?


Nie, nie mogę ci zdradzić mojej kontraktowej sytuacji... ale może dowiesz się czegoś więcej wkrótce.


Czy bycie najszybszym zawodnikiem prywatnym albo najszybszym Brytyjczykiem ma dla ciebie jakąś wartość?


To dla mnie kompletnie bez znaczenia, ale dla innych zawodników to jak marzenie i nie rozumiem tego. Brytyjscy zawodnicy chcą jedynie pokonać mnie i zupełnie tego nie rozumiem. Powinni celować w walkę ze zwycięzcą wyścigu. Nie patrzę na innych Brytyjczyków i nie skupiam się na pokonaniu Bradleya Smitha czy Scotta Reddinga. To bardzo dziwne. Powinni celować w podium i najszybszego zawodnika na takim samym motocyklu. Bradley powinien skupiać się na Valentino i powiedzieć „dojechałem do mety 20 sekund za nim, to dużo”, ale on mówi „to był fantastyczny wyścig”, bo przyjechał blisko mnie czy Marca. Ja na to tak nie patrzę. Musisz skupiać się na swoim zawodniku fabrycznym. Ma taki sam motocykl. Ja mam podobną maszynę do Marca. W takiej sytuacji skupiasz się na zawodnikach fabrycznych. Nie obchodzi mnie bycie najszybszym zawodnikiem prywatnym czy najszybszym Brytyjczykiem. Interesuje mnie tylko bycie jak najszybszym motocyklistą MotoGP.


Patrząc więc na Marca Marqueza. Nie wiem, czy masz wgląd w jego telemetrię, ale co robicie na motocyklu podobnie, a co zupełnie inaczej?


Niektóre rzeczy robimy inaczej, ale takie są wyścigi. Valentino i Jorge też nie jeżdżą tak samo. Widać to wyraźnie w telewizji. Nigdy dwóch zawodników nie jedzie tak samo, bo wówczas mieliby na mecie wyścigu taki sam czas. Nie jesteśmy robotami. Wszystko się zmienia. To nie wyścigi zabawek na szynach. MotoGP jest jednak w tej chwili bardzo konkurencyjne. Carmelo wykonuje świetną pracę jeśli chodzi o przepisy. Bardzo nam pomaga. W przyszłym roku będzie jeszcze lepiej.


Porozmawiajmy o innych brytyjskich zawodnikach. Sam Lowes jest bardzo szybki w Moto2, a Danny Kent dominuje w Moto3. Jesteś tym zaskoczony?


Nie, ani trochę. Bardzo się cieszę z ich wyników. To świetni goście, którzy zasługują na uznanie. Jeśli mogę jakoś pomóc Samowi w dostaniu się do MotoGP w przyszłym roku, to zrobię to. Moim zdaniem musi trafić do MotoGP jak najszybciej, bo inni zawodnicy są bardzo młodzi, mają po 20 lat. Chcę pomóc mu w dostaniu się do MotoGP jak najszybciej. Danny jest w świetnej formie. To dobra chwila aby wrócił do Moto2 i wykonał tam dobrą robotę. Cieszę się z ich wyników. Świetnie jest zobaczyć ich w czołówce. Mam nadzieję, że wkrótce trafią do MotoGP.


Co dokładnie możesz zrobić, aby pomóc Samowi w dostaniu się do MotoGP?


Zostać jego managerem. Mam pewne plany jeśli chodzi o kilku zawodników, którym pomogłoby moje doświadczenie. Zaproponowałem Lorisowi Bazowi i Vinalesowi, że zostanę ich managerem, ale odmówili. Od tego czasu chyba udowodniłem im, że moja filozofia jest odpowiednia. Mówiłem im o pewnych kwestiach, a oni mi nie wierzyli. Po wyścigach okazywało się, że miałem rację. To się jednak pewnie wkrótce zmieni. Dobrze czuję się w MotoGP na motocyklu i jestem w formie, ale dlaczego nie miałbym pomóc innym? Nie sądzę, aby Vinales był dla mnie na torze zagrożeniem w tym lub w przyszłym roku, więc zobaczymy. To długa droga, ale jeśli mógłbym przygarnąć Sama, byłoby to dobre dla nas obu. Czuję, że jestem w stanie mu pomóc w dostaniu się do MotoGP. On z pewnością będzie w przyszłości szybki. Mam taką nadzieję, bo potrzebujemy szybkich Brytyjczyków.


Widzisz więc siebie w przyszłości w roli szefa ekipy czy raczej jako managera zawodników?


Nie mam planów na przyszłość. Chcę ścigać się tak długo, jak to możliwe, ale jeśli pewnego dnia obudzę się i dojdę do wniosku, że już nie chcę tego robić, przestanę. Jeśli przestanę to kochać, nie będę dalej jeździł. Póki co robię też inne rzeczy biznesowe, ale każdego rana chcę się ścigać na motocyklach. Chcę też jeździć na rowerze, ale jestem bardzo zadowolony z mojego życia. Nigdy nie wiesz, co czeka na ciebie za rogiem, ale na pewno nie będę managerem zespołu. Chciałbym jednak pracować z innymi zawodnikami. Kto wie, może będę chciał poprowadzić zespół kolarski w Tour de France? Nie wiem.


Powiedz nam na koniec, co robisz pomiędzy rozgrzewką, a wyścigiem. Nakręcasz się czy relaksujesz? Co się wtedy dzieje?


Niewiele. Rozmawiam z ludźmi jak ty, udzielam wywiadów, jem lunch. Niewiele się dzieje.


Nie słuchasz na przykład jakiejś konkretnej muzyki?


Nie. Gdybym potrzebował muzyki do motywacji, to nie byłby to dla mnie odpowiedni sport.


Miejmy więc nadzieję, że jedyną muzyką będzie hymn na podium.


Mam nadzieję. Musi tak być!