FOX Sports: W pierwszych dwóch walkach 2015 roku, Joanna Jędrzejczyk nie tylko zdobyła i obroniła tytuł UFC w wadze słomkowej, ale katapultowała się na listę największych gwiazd MMA najbliższych lat. (...) Jędrzejczyk to idealny produkt (marketingowy) ponieważ potrafi "sprzedać" walkę, zanim jeszcze wejdzie do oktagonu, by później pokazać ekscytujący pojedynek. Kończy wszystko znakomitymi wywiadami po walce, deklarując, że tak naprawdę nie ma żadnych rywalek i nikt jej tytułu nie zabierze. Czy to z jej strony przemyślana strategia czy też część jej osobowości, zyskuje rzesze fanów, a jej legenda będzie tylko rosła. To tylko jedno z wielu podobieństw, które mogą uczynić z  Jędrzejczyk kolejną Rondę Rousey. Dwie najwybitniejsze dziewczyny MMA, mogą być największymi gwiazdami tego sportu.

 

 

ESPN: "Joanna Jędrzejczyk obroniła mistrzowski tytuł w wadze słomkowej w jedyny sposób jaki potrafi - brutalnie" - pisze w komentarzu ESPN Brett Okamoto. Walka zakończyła się, kiedy kolano Jędrzejczyk wylądowało na twarzy Penne. "Będę jeszcze przez jakiś czas mistrzynią, spokojnie. Powidziałam Jessice, że to będzie wojna. No i była - prawdziwa wojna". Polska mistrzyni wygrała w stylu jeszcze bardziej dominującym w pierwszej obronie tytułu, niż trzy miesiące temu, kiedy zdobyła tytuł UFC, nokautując w drugiej rundzie Carlę Esparza. (...) Według statystyk przygotowanych przez Fightmetric, Jędrzejczyk zadała 190 ciosów, jej rywalka tylko 28. Podobnie było w mistrzowskiej walce z Esparzą, kiedy Jędrzejczyk pokonała mistrzynię 53-4. "Czy reszta mojej kategorii wagowej jest gotowa ze mną walczyć? Pokazałam piękną walkę. Wszyscy mówili o tym, jak dobra w jiu-jitsu i judo jest Penne. Walczyłam już z Claudią Gadelha, mającą w w jiu-jitsu czarny pas. Walczyłam z Esparzą, która miała być najlepsza w mojej kategorii. Nikt mi nie zabierze tego pasa.

 

 

Bleacher Report: Kilka miesięcy temu Joanna Jędrzejczyk zdobyła prawo nazywania siebie "najgroźniejszą dziewczyną planety" w kategorii do 52 kilogramów, zamieniając mistrzynię Carlę Esperza w żywy worek treningowy. To, co zapamiętamy z ostatniej walki, do krew kapiącą z twarzy Penne i zamieniającą matę oktagonu w złe grafitti. Jędrzejczyk wyglądała jak kobieca wersja Andersona Silvy, pokazując olbrzymią różnicę w umiejętności zadawaniu ciosów pomiędzy nią i resztą konkurencji. Po raz kolejny, walcząc z jedną z najbardziej wszechstronnych zawodniczek w kategorii piórkowej, Joanna pokazała, że jest po prostu na innym poziomie. Zapamiętaliśmy także, jak miliardy razy źle wypowiedziano jej nazwisko. Dajmy sobie spokój z próbami - po prostu nazywajmy ją Joanną Champion. Jędrzejczyk ma potencjał pokazania kategorii słomkowej nowym widzom, bo oprócz tego, że potrafi bić rywalki po twarzy, to jej osobowość błyszczy równie jasno, jak jej umiejętności.