Na telebimach wyświetlono film, którego treść przypomniała zgromadzonym na Stadionie Leśnym kibicom karierę mistrzyni świata z Berlina (2009). Specjalne podziękowania na ręce tyczkarki złożyli oficjele miejscy i klubowi, a publiczność za lata kariery nagrodziła lekkoatletkę gromkimi oklaskami.

 

"Kibice zawsze dostarczali mi pozytywnej energii do walki w zawodach i na treningach. Ciągłe utrzymywanie wysokiego poziomu sportowego wymaga wielkiej wytrwałości. Świadomość, że fani liczą na mnie i wspierają mnie przez te wszystkie lata była dla mnie źródłem tak potrzebnej motywacji. Nadal pozostaję aktywna sportowo - jako ambasadorka ENERGA Athletic Cup i jako biegaczka. Mam więc nadzieję, że moi kibice nadal będą ściskać za mnie kciuki" - powiedziała Rogowska, której trenerem był mąż Jacek Torliński.

 

34-letnia tyczkarka, która reprezentowała barwy SKLA Sopot, w dorobku ma także m.in. brązowy medal olimpijski z Aten (2004).

 

W Sopocie nie brakowało w sobotę również emocji czysto sportowych. Rzut oszczepem mężczyzn był konkurencją memoriałową poświęconą pamięci Janusza Sidły, wicemistrza olimpijskiego z Montrealu (1956). Zwycięstwo na Stadionie Leśnym odniósł Hubert Chmielak wynikiem 80,42 m.

 

Rekord życiowy w biegu na 800 metrów ustanowiła Sofia Ennaoui. Zawodniczka Lubusza Słubice wygrała czasem 2.00,57 i wypełniła minimum PZLA na sierpniowe mistrzostwa świata w Pekinie. Polka stoczyła zaciętą walkę z koleżanką z reprezentacji, medalistką ubiegłorocznych mistrzostw Europy Joanną Jóźwik - 2.00,58.

 

Sprinter z St. Kitts i Nevis Kim Collins był zapowiadany jako jedna z największych gwiazd memoriału. Weteran bieżni nie zawiódł i zwyciężył na 100 m czasem 10,20 s. Na dystansie 800 m szans rywalom nie dał wicemistrz olimpijski z Londynu - Nijel Amos. Zawodnik z Botswany uzyskał bardzo dobry czas 45,74.

 

W skoku o tyczce mężczyzn triumfował Paweł Wojciechowski, który w pierwszych próbie pokonał poprzeczkę na wysokości 5,70 m. Mistrz świata z Daegu (2011) później bezskutecznie atakował wysokość 5,86. Drugi był Piotr Lisek, który po pokonaniu 5,62 strącił 5,70 i po przeniesieniu pozostałych prób na 5,78 miał dwa nieudane podejścia na tej wysokości.