Marta Gula: Tak blisko, a tak daleko… Kończycie ten turniej bez medalu. Jak Pan to podsumuje?

Andrzej Kowal: Na pewno teraz jest taka wewnętrzna złość, rozczarowanie, natomiast ogólnie cały ten turniej nie był zły w naszym wykonaniu. Są elementy, z których należy się cieszyć i są też elementy, które wiemy, że musimy poprawić. Mnie cieszy przede wszystkim jedna rzecz. W każdym meczu podjęliśmy walkę. Nie było takiego meczu, który oddaliśmy bez walki. Były pojedyncze sety, które przegrywaliśmy dość gładko, ale w przekroju całego meczu walczyliśmy. Natomiast jeśli jesteś w strefie medalowej, to liczy się na jakiś krążek. Przegraliśmy półfinał po tie-breaku, dzisiaj też wszystkie sety grane były na przewagi. Brakowało nam pewności siebie w końcówkach. Mieliśmy przewagę, którą traciliśmy właśnie w końcowej fazie seta. Dobry zespół dowozi takie rzeczy do końca. My traciliśmy cierpliwość, traciliśmy głowę w ważnych momentach. Na tym turnieju szczególnie skorzystają młodzi zawodnicy. Granie przeciwko tak dobrym zespołom na pewno pomoże im w dalszym rozwoju kariery.

Jakie dalsze cele stawia Pan przed tym zespołem?

Ten zespół w takim samym składzie już na pewno nie zagra, był stworzony tylko i wyłącznie na Igrzyska Europejskie. Doświadczeni zawodnicy kończą już przygodę z tą drużyną, którą teraz czekają mecze w Lidze Europejskiej, gdzie będziemy promować głównie młodych zawodników. Oni w perspektywie kolejnych lat mogą dołączyć do pierwszej reprezentacji.

Cały wywiad z Andrzejem Kowalem w załączonym materiale wideo.