Adam Krzesiński kilka tygodni spędził w Azerbejdżanie z polskimi sportowcami. Widział, jak mocno mieszkańcy tego kraju starali się zorganizować Igrzyska Europejskie na najwyższym poziomie.

 

Mieszkańcy Azerbejdżanu naprawdę żyli tymi Igrzyskami i było widać, że to jest dla nich ważne święto sportu. To była prawdopodobnie największa impreza sportowa, jaką kiedykolwiek organizował ten kraj. Na każdym kroku było widać, że bardzo cieszyli się z sukcesów sportowych. Przeżywali starty swoich reprezentantów, a Azerbejdżan osiągnął bardzo dobre rezultaty na tych igrzyskach. Byli też bardzo zaangażowani w to, żeby ta impreza odbyła się na jak najwyższym poziomie i, żeby nikomu, niczego nie brakowało.

 

Wolontariusze chcieli być tak pomocni, że czasami przeszkadzali sobie nawzajem...


Szczególnie widać było wolontariuszy. Czasami nawet starali się aż za bardzo. Śmialiśmy się, że gdy zgłaszaliśmy się z jakimś problemem, to chciało go rozwiązać pięć osób na raz. Intencje mieli jak najlepsze, ale czasami sami sobie przeszkadzali. Widzieliśmy bardzo dużo ludzi na trybunach, ale można się było zorientować, że w Azerbejdżanie największą popularnością cieszą się sporty walki. Tam było widać emocje, ale też znawstwo kibiców. Bardzo przeżywali walki swoich sportowców: w sambo, w judo, a szczególnie w zapasach.

 

Azerbejdżan stawia na sport. Już niedługo powinien święcić poważne sukcesy na arenie międzynarodowej, twierdzi Adam Krzesiński.


Widać po obiektach sportowych, jakie powstały w Baku, widać po programie sportowym, jaki jest realizowany przez władze Azerbejdżanu, że ten kraj postawił na sport. To nie jest jednorazowa akcja przy okazji Igrzysk Europejskich. Myślę, że przez następne lata sportowcy z Azerbejdżanu będą odgrywać znaczącą rolę w światowym sporcie.

 

Zapraszamy do obejrzenia całej rozmowy z Adamem Krzesińskim w załączonym materiale wideo.