Schlein – wesoły kangur rodem z Darwin wychwalał pod niebiosa pracę łódzkich chirurgów. Australijczyk otrzymał doskonałą, fachową opiekę po dzwonie jaki przydarzył mu się na torze Orła. Rob Lyon wiedział, gdy tylko dotarły do niego hiobowe wieści, że zespół znajdzie się w stanie rozkładu. Znów wspaniale naoliwiona lokomotywa z King’s Lynn zaśnie na bocznicy… Chłopcy nie mogli pozbierać się po utracie Schleina, który na szczęście będzie mógł chodzić po urazie kręgosłupa. 3 czerwca żużlowcy z okolic zatoki The Wash dostali łupnia od Piratów (34-58). Iversen miał obowiązki w duńskiej superlidze, więc w roli gościa wystąpił Chris Harris (9+bonus). Poza Lewisem Kerrem (8 punktów), Bomber nie mógł liczyć na sensowne wsparcie. A wśród Piratów szalał Maciej Janowski (13+2 bonusy). Lyon wiedział, że musi złowić żużlowca, który będzie solidnym liderem pary. I wpadł na pomysł, aby zadzwonić do byłej Gwiazdy – Tomasa Topinki. A Tomas, przerwał podziwianie widoków czeskiej Prahy, oderwał wzrok od klasztoru benedyktynów na Brevnovie, nie zjadł marlenki w willi Mozarta – Bertramce, tylko żwawo przystąpił do działania…

Pomoc z Pardubic

Praga i Pardubice mogą walczyć na noże o prymat w czeskiej lidze żużlowej (aktualnym mistrzem jest ekipa ze stolicy Czech), ale kiedy można zaokrętować jegomościa ze Zlatej Prilby na frachtowiec płynący do Anglii, to animozje zanikają. Topinka namówił Milika, aby skusił się na starty w Anglii. Tata Vaclava, poczciwy i serdeczny człowiek, nie miał takiego szczęścia jak jego syn, więc jął namawiać 22-latka do wyprawy na Saddlebow Road. Milik był już w orbicie zainteresowań Roba Lyona kiedy tata Vaclava miał deczko mniej siwych włosów na głowie, ale wtedy nikt nie umoczył pióra w inkauście… „Przyglądaliśmy się uważnie zdolnemu chłopakowi z Pardubic, ale wtedy bardziej zauroczył nas Lebiediews, a Porsing też wydawał się lepszą partią. To zakrawa na lekką ironię, że Milik trafił do King’s Lynn dopiero po 2 latach od zalążka myśli o nim. Dwukrotny mistrz Czech ma głowę na karku, świetnie startuje, ale potrafi też obrać mądrą ścieżkę na torze. Rozsądny chłopak, szybko się uczy. Myślę, że będzie równie skuteczny jak jego wielcy poprzednicy z King’s Lynn: Bohumil Brhel i Tomas Topinka. Wiem, że to co najlepsze, dopiero przed Milikiem. Myślę, że Vaclav będzie maskotką fanów, bo Brytyjczycy lubią pracusiów z nieokiełznanym poczuciem humoru. Poza tym, Milik zbiera świetne recenzje za jazdę w Polsce u boku lidera cyklu GP, byłego mistrza świata, Taia Woffindena” – zauważył Rob Lyon, menedżer King’s Lynn Stars.


Nikt nie zarzucił sieci na Milika, co lekko dziwi Roba Lyona. Vaclav wie, że następnym krokiem w karierze jest awans do cyklu GP, a wszyscy wielcy musieli przejść trudną szkołę brytyjskiego speedwaya. Topinka wyłuszczył mu, że mistrzowie muszą zaznać głodu, chłodu i zacierających się silników, jeśli marzą o złotych medalach… „Rynek jest przebrany, nie ma zbyt wielu młodych zawodników, którzy nie zostali odkryci przez brytyjskich promotorów. W naszej drużynie po dramatycznej kontuzji Schleina, zrobiło się sporo przestrzeni w wymiarze punktów. Możemy żonglować zawodnikami i wciąż zmieścimy się w limicie punktów. Plusem zatrudnienia Vaclava jest fakt, że Milik zna wszystkie tory Elite League, bo już ścigał się w barwach Poole Pirates w sezonie 2014. Nie kupujemy więc kota w worku. Pragnę podziękować Mattowi Fordowi za wspaniałą współpracę. Nie blokował transferu, w przecież jesteśmy sąsiadami w tabeli i walczymy o złoto Elite League. Matt pokazał klasę. Tomas Topinka też jest porządnym człowiekiem, bo poruszył niebo i ziemię, byleby pomóc nam w zakontraktowaniu Vaclava” – mówi uśmiechnięty Rob Lyon.


25 czerwca Milik pojechał rewelacyjnie w meczu przeciwko Lakeside Hammers. W 5 wyścigach Czech zdobył 10 punktów i 3 bonusy. Zasłużył na porcję smażonego syra z hranolkami i tatarską omaćką. Gwiazdy pokonały zespół Młotów 63-29 i wierzą, że zatopią statek piracki, choć będzie to arcytrudne zadanie, bo Chris Holder wraca do dawnej formy…

Zapomnieć o kontuzjach

17 czerwca 2015 roku Piraci z Poole w znakomitym stylu pokonali wicemistrzów Elite League. 53-37 to wynik budzący szacunek. Holder jeździł jak za dawnych lat. Znów pojawił się błysk w oczach, łudząco podobny do czasów kiedy młodziutki Chris przyjechał na Isle of Wight w 2006 roku. Chciał wówczas podbić żużlowy świat. 6 lat ciężkiej pracy i tytuł mistrza świata stał się faktem. Gala FIM w Monte Carlo w 2012 roku, na której gościł obok Jorge Lorenzo, Dougie Lampkina, Hansa Nielsena i Joonasa Kylmaekorpi. Właśnie z Joonasem przegrał jeden jedyny wyścig w meczu przeciwko Coventry Bees. 14 oczek Holdera i porażka w 7 wyścigu z latającym Joonasem. Obok Chrisa, znakomity mecz zaliczył Dakota North (11+2 bonusy). Ten sam Dak, który przyjeżdżając do Rybnika, zwraca się z estymą do Antoniego Szymika, Ślązaka z krwi i kości, słowami: Szczęść Boże. Piękne, bo później już wystarczy tylko zapytać gdzie jest północ…? Dak to uroczy urwis, ale i filozof. Często podróżują z Holderem po australijskich wertepach i europejskich szosach. „Nie wiem dlaczego, ale bałem się do niedawna torów, które nie były dobrze przygotowane. To znaczy, że nie do końca wyleczyłem się z potwornych urazów odniesionych w Coventry, lidze duńskiej czy mistrzostwach Australii. Teraz zaczynam się przełamywać, a dzięki takim występom jak mecz przeciwko Pszczołom, odzyskuję wiarę w szybką jazdę. Obawiałem się najgorszego po kontuzji nadgarstka jakiej nabawiłem się podczas indywidualnych mistrzostw Australii. Czuję się coraz lepiej na torze przy Wimborne Road. Nie lubię nadmiernie ekscytować się jednym udanym występem, bo potrzebuję stabilizacji i regularnej formy. Pożyjemy, zobaczymy. Chciałbym odzyskać dawny rytm, zdobyć kolejny tytuł z Poole Pirates i błysnąć w Cardiff” – wyznał pięciokrotny indywidualny mistrz Australii.


Holder odczuł na własnej skórze, że przepędzenie złowrogich myśli z głowy po urazach jest trudniejsze niż wyprzedzenie Darcy’ego Warda na torze. „Silniki są szybkie, zaczynam czerpać radość z jazdy. Owszem, najważniejszy w moim życiu jest syn Max, jego zdrowie i rozwój, ale nie zaniedbuję speedwaya. Wiem ile czasu zabrał mi powrót do dobrej dyspozycji. Biegniesz jak w tunelu, wszyscy przekonują cię, że już za chwilę zobaczyć strumień światła, a tymczasem wciąż potykasz się o przeszkody i bywają chwile, że wolisz schować się we wnęce w tunelu. Powrót po kontuzji jest gigantycznym wysiłkiem. Chcesz być na topie, ale zdrowie nie pozwala. Niby kości się zrosły, niby wszystko hula, ale psychicznie czujesz się tak jakbyś biegł maraton przez płotki. I końca bieżni nie widać. Ludzie zewsząd pytają mnie czy Darcy powinien wrócić do Poole. Rozumiem go, bo wiem, że pali się do jazdy, ale tak bardzo jak chcę powrotu Darcy’ego, rodzi się problem. Dylemat stojący przed Mattem Fordem jest arcytrudny: jak ocalić Warda, a z drugiej strony kogo zwolnić, skoro Piraci tak dobrze radzą sobie w Elite League? Jak powiedzieć chłopakom pokroju Watta, Daka Northa, Magica, Newmana: sorry panowie, ale musicie zrobić przestrzeń dla Darcy’ego. W takich chwilach wolę nie być promotorem. Nie zazdroszczę Mattowi” – wyznaje Chris Holder. Człowiek, który tęskni za surfowaniem, słońcem i plażą w Nowej Południowej Walii, choć z drugiej strony nie ma prawa narzekać, bo w hrabstwie Dorset słońce świeci częściej niż w innych regionach Wysp Brytyjskich. Zresztą, o to najlepiej zapytać chłopaka, który urodził się w Poole 14 grudnia 1991 roku. Na imię ma Kyle…

Marzenia Newmana

Matt wie jak ważnym elementem w drużynie jest obecność lokalnych gwiazd. Kyle Newman, który doskonale czuje się w rodzinnym Poole, wykręcił 8 punktów i 2 bonusy w 4 startach  w meczu przeciwko King’s Lynn Stars. A co ważne, Kyle mógł tego wieczoru skorzystać z pomocy Bartka Wieczorka, byłego mechanika Chrisa Holdera. A nie od dziś wiadomo, że sprawne dłonie mechanika są na wagę złota. „Byłem szczęśliwy, że Bartek zjawił się w moim boksie w parku maszyn w meczu z King’s Lynn. Mamy kapitalną atmosferę w drużynie, ale dobrych fachowców i pasjonatów nigdy za wiele. Niestety, nie stać mnie, aby Bartek pracował w moim teamie na pełnym etacie, bo nie mam takich środków finansowych, aby zapewnić sobie jego usługi. Wiem, że Bartek to gwarancja sukcesu i profesjonalnego przygotowania motocykli. Bartek pracował ostatnio u Bjarne Pedersena, a wiadomo, że tak doświadczony zawodnik jak Bjarne nie odstawia fuszerki i zawsze powierza sprzęt fachowcom. Wiem, że muszę stawiać ostrożne kroki. Nic na siłę i nic na szybko. Mam szczęście i spokojnie zasypiam, bo od dwóch lata mam zaufanych sponsorów. To graniczy z cudem, ale udało mi się pozyskać dwóch nowych sponsorów na sezon 2015. Bez ich wsparcia, nie byłoby mowy o tak dobrych wynikach jakie uzyskuję w barwach Poole Pirates” – podkreśla Kyle Newman.


Mądry chłopak. Zaznał wojaży, umie oszczędzać, szanuje grosz, włóczył się po Australii szukając możliwości startu podczas europejskiej zimy. Wie, że w tak zwariowanym sporcie jakim jest speedway, niepewność jutra jest wkomponowana w naturę tej dyscypliny. Siorbać barszcz na dworcu? To wcale nie jest nierealna wizja jeśli odniesiesz kontuzję, nie masz szybkich motocykli, brakuje ci sensownego menedżera, sponsorów, a samo wsparcie rodziny nie wystarczy…


„Myślę, ze każdy menedżer drużyny w Elite League chciałby rozpoczynać i kończyć sezon tą samą siódemką zawodników. Zżycie zawodników jest bezcenne. To oczywiste, że każdy zespół byłby szczęśliwy angażując Darcy’ego. Jednak rodzi się też pytanie: a po co zmieniać cos, co dobrze funkcjonuje? Jesteśmy jak nakręceni, tworzymy rewelacyjnie zgraną ekipę, cieszymy się ze zwycięstw, ale nie załamujemy się po porażkach. Wywieźliśmy ważny punkt z Manchesteru i cieszyliśmy się pomimo nikłej porażki. Żartujemy, pomagamy sobie nawzajem, chcemy z uśmiechem na ustach sięgnąć po hat trick: trzecie złoto z rzędu w Elite League. Byłoby bosko” – raduje się Kyle Newman.


To słowa mistrza stanu Queensland do lat 21 w sezonie 2011. O ironio, Darcy Ward to perełka stanu Queensland. Nie ma miejsca dla błyskotliwego geniusza. Nauczył się, że ludzie obdarzeni przez naturę wyjątkowym darem, mogą czuć się częściej obarczeni aniżeli szczęśliwi. Mozarta Salieri też nie lubił. Wszyscy tak kochają, tak podziwiają Darcy’ego, ale gdy pojawia się temat jego jazdy w Poole, nagle słońce znika ze złotych plaż i gęsta mgła spowija nabrzeże… Człowiek chciałby wtedy zjeść kruche bułeczki scones posmarowane masłem oraz dżemem truskawkowym i zasnąć zazdroszcząc zwykłym śmiertelnikom błogiej nieświadomości…