Marcin Lepa: Zadanie wykonane, misja udana. Rio de Janeiro czeka na mistrzów świata. Myślę, że rozpoczynaliście Ligę Światową mając w głowach ten cel. Bardzo trudne rozgrywki, ale już osiągnęliście sukces.

 

Fabian Drzyzga: Jeszcze nie. Nie stawiajmy sobie tak minimalnych progów. Na pewno nie podchodziliśmy do Ligi Światowej jako do najważniejszego celu w tym roku, tylko chcieliśmy, żeby w jej trakcie powstałą drużyna. Drużyna powstaje dzięki zwycięstwom. To się udało. Chcieliśmy jechać do Rio i zrobiliśmy ten krok. Teraz przed nami jeszcze jeden mecz, dzięki któremu możemy wygrać grupę. Później kilka dni odpoczynku i przygotowania do Final Six. Będziemy się bić o najwyższe trofea.

 

To jest cel pośredni, ale widziałem, że wy z każdym meczem coraz wyraźniej mówiliście: "chcemy wygrać Ligę Światową". Na drodze do tej wygranej Brazylia i Stany Zjednoczone są chyba najgroźniejszymi rywalami. Amerykanie to nieprawdopodobnie niewygodna drużyna.

 

Już trochę za dużo razy z nami wygrali. W końcu ich pokonaliśmy. To też dobrze dla naszych głów, przekonaliśmy się, że są do ogrania. Grają naprawdę fajną siatkówkę, bardzo nowoczesną i trzeba na nich uważać. Teraz trzeba się skupić na tym, by w zdrowiu i jak najlepszej formie przygotować się do Rio. Brazylia i USA na tę chwilę wyglądają najsolidniej.

 

Jak wygląda wasza forma po tych czterech tygodniach podróży. To było troszeczkę widać, że wasza gra falowała, w przeciwieństwie do drugiego meczu w Teheranie, który wyglądał znakomicie.

 

Na pewno muszą nas łapać jakieś minimalne kryzysy. Wróciliśmy do kraju po tym tournee, trenowaliśmy nieźle, ale różnice czasu i te podróże wychodziły w niektórych momentach. Bardzo źle zaczęliśmy to spotkanie i bardzo powoli w nie wchodziliśmy. W ogóle to spotkanie - poza tie-breakiem - było bardzo nierówne. Nieważne jednak co było, ważne że zrobiliśmy ten krok, czyli awans do Rio.

 

Do Rio nie jedziecie na wakacje, tylko po zwycięstwo?

 

Po dobrą grę. Jeśli wygramy - to super, jeśli przegramy - trudno. Na pewno się nie poddamy już w szatni.


Rozmowa z Fabianem Drzyzgą w załączonym materiale wideo.