Bożena Pieczko: Za Agnieszką Radwańską kolejny trudny mecz i kolejny awans do półfinału Wimbledonu…

 

Marcin Muras: Isia ma na koncie już cztery półfinały Wielkiego Szlema, w tym trzy na Wimbledonie! Może ten będzie tak szczęśliwy, jak finał z 2012 roku, kiedy Polka awansowała do finału? Dzisiejszy mecz był ekstremalnie trudny. Madison Keys wzniosła się  na wyżyny swojego tenisa. Grała bardzo mocno, z tego zresztą słynie. Posłała sporo asów. Trafiała w linię. Wykorzystywała każdy element, który mogła. To, że Agnieszka się jej przeciwstawiła, to wielka zasługa Polki. W takim meczu w końcówce decydują szczegóły, pojedyncze piłki. To one sprawiły, że Agnieszka awansowała dalej.

 

Czy kluczowym momentem było przełamanie w ósmym gemie trzeciego seta?

 

Tak. Mówiliśmy już na początku tego seta, że to dobrze, iż Agnieszka serwuje jako pierwsza. Nawet jeśli straciłaby podanie, to miałaby czas na odrobienie punktów. Keys tego czasu nie miała. Przełamanie pokazało, że Radwańska w kluczowych momentach może wznieść się o jeszcze jeden poziom. W ostatnim secie zagrała przecież kilka genialnych piłek. Teraz Isia osiągnęła wielki sukces, a może być jeszcze lepiej!

 

W półfinale Radwańska zagra z Garbine Muguruzą. Czego możemy spodziewać się po Hiszpance?

 

To bardzo wymagająca rywalka. Pokonała m.in. Angelikę Kerber i Caroline Woźniacki. Muguruza ma oponowane tenisowe rzemiosło na dobrym poziomie, ale nie ma niczego wybitnego. Na Hiszpankę będzie potrzebny kolejny, inny pomysł na grę. Na pewno łatwiej będzie jeśli chodzi o siłę, bo Muguruza nie uderza z taką mocą, jak Keys. O zwycięstwie zadecyduje więc skuteczność i mniejsza ilość niewymuszonych błędów.

 

Całą rozmowę z Marcinem Murasem zobacz w materiale wideo.