Kraków po raz drugi z rzędu jest gospodarzem meczu celebrytów i wojskowych, któremu patronuje jedyny Polak w NBA występujący w Washington Wizards. Wcześniej w lipcu odbyły się koszykarskie obozy dla dzieci w Rumii, Nidzicy i Lublinie.

 

Bardzo się cieszymy, że po raz drugi możemy gościć finał Marcin Gortat Camp. Traktujemy to jako promocję koszykówki i gier zespołowych wśród młodzieży – powiedział podczas konferencji prasowej dyrektor Zarządu Infrastruktury Sportowej w Krakowie Krzysztof Kowal.

 

W piątek w zajęciach z dziećmi niepełnosprawnymi uczestniczyć będą także zawodnicy na wózkach. Odbędzie się również trening dla młodzieży (14-17 lat). W sobotę pod okiem urodzonego w Łodzi Gortata oraz jego kolegów z reprezentacji Adama Waczyńskiego i Przemysława Karnowskiego ćwiczyć będą dzieci w wieku 9-13 lat.

 

Gortata wspomagać będą m.in. kolega z Wizards Otto Porter, weteran ligi NBA Charles "Bo" Outlaw, była gwiazda żeńskiej ligi WNBA Nicole Powell (w latach 2010-2012 zawodniczka Wisły Can-Pack Kraków) oraz trenerzy zespołu "Czarodziei" David Adkins i Pat Sullivan.

 

Gortat ma nadzieję, że polska koszykówka będzie się z roku na rok rozwijać, ale odrodzenie dyscypliny nie nastąpi błyskawicznie. Przyszłość należy do młodych, m.in. tych, którzy zostali +zarażeni+ bakcylem basketu na campach i uczniów klas o profilu gier zespołowych w Łodzi i nowej inicjatywie w Krakowie.

 

- Przede wszystkim potrzeba dziesięciu Gortatów, grubych milionów, pompowanych w tę dyscyplinę rok w rok, odpowiednich ludzi, którzy wiedzą, jak te miliony wykorzystać i jakie programy stworzyć. Potrzeba także narybku – dzieci z pasją, które będą ją rozwijały przez lata. Odrodzenie polskiej koszykówki nie nastąpi za mojego sportowego życia, ale nie pozostaje nam nic innego, jak walczyć, walczyć, walczyć - ocenił.

 

We wrześniu pierwsi uczniowie rozpoczną edukację oraz treningi w klasach gimnazjum i liceum Szkoły Mistrzostwa Sportowego Marcina Gortata, która współpracować będzie z jedną z placówek edukacyjnych pod Wawelem.

 

Szkoła w Krakowie, do której po raz pierwszy pójdą dzieci, to kontynuacja mojej pracy trwającej od wielu dobrych lat. Miejmy nadzieję, że doczekamy takiego momentu, że będzie sporo szkół mistrzostwa sportowego, w których dzieci będą trenowały i miały możliwości rozwoju. W nich będzie szansa na sukces, ale nie obiecuję nikomu kariery. Ja trenowałem w małym klubie, gdzieś na bocznym boisku, przebijałem się z roku na rok i doszedłem tu gdzie jestem. Znam takich, którzy trenowali w pięknych butach, w pięknych obiektach i nigdy nic nie osiągnęli – dodał zawodnik NBA, który w lipcu został uhonorowany Nagrodą im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego przez ambasadę Stanów Zjednoczonych w Polsce.