Jego przydomek mówił wszystko: The Filipino Flash (Filipiński błysk) – to określenie nie było na wyrost. Nonito Donaire, urodzony na Filipinach obywatel Stanów Zjednoczonych zawsze bił tak, jakby strzelał błyskawicami. Szczególnie jego lewy sierpowy przypominał cios z kosmosu.

 

Pierwszy tytuł zdobył w wadze muszej, później w koguciej, junior piórkowej i piórkowej.

 

Kiedy 14 miesięcy temu wygrał z Simpiwe Vetyeką z RPA, w piątej rundzie przez techniczny nokaut, i zdobył  pas  w wadze piórkowej wydawało się, że Donaire nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Jeśli on też myślał, że nie ma niego silnych, to popełnił błąd. W pierwszej obronie tytułu dostał straszne lanie, a Nicholas Walters robił z nim co chciał. Nie chciało się wierzyć, że to możliwe, a jednak. Jamajczyk ostatecznie znokautował mistrza w szóstym starciu i odarł go ze złudzeń, że może królować w tej kategorii.

 

To było trzecia porażka wiecznie uśmiechniętego Filipińczyka, ale pierwsza tak bolesna.

 

Po tej masakrze jakiej doznał z rąk znacznie silniejszego Waltersa chyba ostatecznie zrozumiał, że każdy ma swoje limity. Kiedyś doświadczyli tego tak znakomici mistrzowie jak Oscar De La Hoya i Felix „Tito” Trinidad w walkach z Bernardem Hopkinsem. „Filipiński błysk” nie jest więc pierwszym, ani ostatnim.

 

Na szczęście Nonito Donaire nie zawiesił rękawic na kołku, tylko zmienił kategorię na niższą. W wadze junior piórkowej był już mistrzem, ale na razie, co najwyżej może tylko bić się o pozycję pretendenta Musi tylko wygrać w sobotę w Makau z Francuzem Anthony Settoulem legitymującym się zupełnie przyzwoitym bilansem (20-3, 10 KO).

 

Donaire ma rekord znacznie lepszy (34-3, 22KO), ale to na nim będzie ciążyć presja, on nie może się już potknąć. Tym bardziej, że jak sam podkreśla, rywal umie boksować.

 

- Muszę w tym pojedynku być bardzo cierpliwy, kluczem do zwycięstwa będzie skracanie ringu i dystansu między nami – powiedział Filipińczyk w jednym z ostatnich wywiadów. Do tej pory większość walk toczył w USA, teraz bije się w Azji.

 

Po przegranej z Waltersem wrócił na ring w niższej kategorii i w Quezon City na Filipinach, w tej samej hali, Araneta Coliseum, w której w 1974 roku bili się Muhammad Ali z Joe Frazierem, rozprawił się szybko ze swoim rodakiem Williamem Prado.

 

Teraz ma nadzieję, że da sobie radę ze znacznie lepszym Francuzem.

 

A jest się o co bić, bo jeśli wygra, to w kolejnym pojedynku dostanie szansę, by znów walczyć o mistrzowski tytuł (regular) wagi junior piórkowej w wersji WBA. Jest tylko jeden warunek: Anglik Scott Quigg musi obronić ten tytuł w starciu z byłym mistrzem świata organizacji IBF,  Kiko Martinezem. Walka ta odbędzie się w Manchesterze, kilka godzin po zakończeniu pojedynku Donaire – Settoul w Makau.

 

Bob Arum, promotor Nonito Donaire’a już rozmawiał w tej sprawie z Eddie Hearnem, promotorem Quigga, ale boks nie znosi pychy, więc poczekajmy na wyniki walk, zarówno w Makau, jak i w Manchesterze. 26 letni, niepokonany Scott Quigg jest oczywiście faworytem, podobnie jak Donaire, ale nigdy nic wiadomo co się zdarzy, tym bardziej, że boks lubi niespodzianki, a Hiszpan nosi przydomek „La Sensacion”.

 

Transmisja gali w Makau z walką wieczoru Nonito Donaire - Anthony Settoul w sobotę od godz. 14.30 w Polsacie Sport Extra!

 

Transmisja gali w Manchesterze z walką wieczoru Scott Quigg - Kiko Martinez od godz. 20:00 w Polsacie Sport Extra!