Pod koniec czerwca Michel Platini obchodził 60 urodziny, w gronie rodzinnym, w swojej posiadłości, w podparyskim Saint Claude. To była doskonała okazja aby wspólnie z najbliższymi podjąć decyzję o kandydowaniu na stanowisko szefa FIFA, powszechnie wiadomo jak duży wpływ ma na Michela jego żona Christèle. Sam Platini, który niedawno został po raz 3 dziadkiem wreszcie dojrzał do podjęcia męskiej decyzji. Wiadomo,że nie chodzi o apanaże, gdyż jak zdradził niedawno dziennik Le Parisien, jego miesięczna pensja sięga kwoty 180 tys. euro. Co prawda władze UEFA nie potwierdzają tego, ale wiadomo: w każdej plotce…

 

Zatem skoro nie chodzi o pieniądze to pewnie chodzi o władzę. Najwyższe stanowisko w światowym futbolu to prestiż a  wiadomo skądinąd, że Francuz władzę lubi.

 

Wg hiszpańskiego dziennika  AS Michel Platini już podjął  decyzję. Platini może liczyć na wsparcie 4 z 6 Federacji czyli: Europy, Ameryk: Płn, Płd, Centralnej i Oceanii. Azja i Afryka skłaniają się raczej w stronę księcia Ali Bin Al-Hussein i szefa federacji afrykańskiej Issa Hayatou.

 

Michel Platini  nie kandydował w ostatnich, pamiętnych wyborach  nie chciał by w jakikolwiek sposób dotknęła go ostatnia afera w FIFA. A i wcześniej raczej w starciu z Blatterem nie miał szans. Dziś szanse Francuza są większe a i gra będzie bardziej czysta i otwarta i to prawdopodobnie może przekonać Francuza. Jego bliski współpracownik szef komitetu organizacyjnego ME 2016 Jacques Lambert powiedział:

 

Nie mam wątpliwości,  że jedyną osobą, która mogłaby  głęboko zreformować  FIFA  jest  Michael Platini. Ma on wszytkie potrzebne kompetencje i jest osobą,  która nie była zamieszana w afery.

 

Nikt też nie ma watpliowści, że era Blattera przeminęła, w poniedziałek dowiemy się, czy możemy zacząć myśleć o nadejściu ery Michela Platiniego.