Naturalizowani koszykarze, głównie amerykańscy, to w ostatnich latach bardziej reguła niż wyjątek w reprezentacjach poszczególnych krajów.

 

Początek, jeszcze przed drugą wojną światową, dali Litwini, którzy przekonali do występów w swoich barwach Franka Lubina, urodzonego w Los Angeles w rodzinie litewskich emigrantów złotego medalistę, z reprezentacją USA, igrzysk olimpijskich w Berlinie (1936). Jako Pranas Lubinas poprowadził drużynę narodową Litwy do tytułu mistrza Europy w 1939 roku w Kownie, będąc najlepszym zawodnikiem turnieju. Nie bez przyczyny nazywany jest dziś "dziadkiem litewskiej koszykówki", a dyscyplina ta stała się tam sportem narodowym.

 

W latach 60. z dobrodziejstwa naturalizacji klasowego amerykańskiego gracza skorzystali Hiszpanie. Clifford Lyuk trafił do Realu Madryt w 1962 roku w momencie, gdy stołeczny klub dopiero pukał do europejskiej czołówki. Wysoki Amerykanin, znany z perfekcyjnych rzutów hakiem, był jednym z ojców sukcesów Realu, w którym grał przez 16 lat, zdobywając m.in. sześć tytułów najlepszej drużyny kontynentu, a potem został trenerem. Pamiętają go z tamtych czasów koszykarze Legii Warszawa, którzy w 1964 roku spotykali się z Realem w ćwierćfinale Pucharu Europy (rywale zdobyli wtedy swój pierwszy tytuł).

 

"Podczas towarzyskiej pogawędki w Madrycie temat zszedł na naszą wizytę na piłkarskim meczu Real - Barcelona. Lyuk nam wtedy powiedział: +Ja nie chodzę na mecze, bo oglądam je ze swojego apartamentu+. Mieszkał wysoko w bloku sąsiadującym ze stadionem i widział całe boisko. Bardzo fajny chłopak" - wspominał w rozmowie z PAP Tadeusz Suski.

 

Lyuk otrzymał hiszpańskie obywatelstwo w 1965 roku, z reprezentacją startował m.in. na igrzyskach w Meksyku (1968) i Monachium (1972), zdobył srebrny medal mistrzostw Europy w 1973 roku. Trzy lata wcześniej ożenił się z Paquitą Torres Perez, miss Hiszpanii (1966) i Europy (1967).

 

W 1997 roku, ostatnich ME w których Polska znalazła się w czołowej ósemce, podopieczni trenera Eugeniusza Kijewskiego przegrali m.in. z reprezentacją Włoch (60:85), późniejszym srebrnym medalistą, z dwoma naturalizowanymi zawodnikami w składzie - Anglikiem Carltonem Myersem i Słoweńcem Gregorem Fucką. Zdobyli oni w tamtym meczu najwięcej punktów dla rywali - 19 i 18. Ten pierwszy, już jako mistrz Europy z 1999 r., na olimpiadzie w Sydney (2000) niósł nawet flagę Italii podczas ceremonii otwarcia.

 

W 21. wieku coraz więcej europejskich reprezentacji wzmacnia się naturalizowanymi koszykarzami. Sięgają po nich zarówno potęgi - Amerykanin J.R. Holden zdobył zwycięskie punkty dla Rosji w finale Eurobasketu 2007, Kongijczyk Serge Ibaka pomógł Hiszpanii obronić tytuł w 2011, jak i kraje dopiero budujące tradycje sukcesów - dzięki amerykańskiemu rozgrywającemu Bobowi McCalebbowi Macedonia wywalczyła czwarte miejsce przed czterema laty. Przykłady można mnożyć.

 

W reprezentacji Polski od 2000 roku wystąpiło dotychczas sześciu naturalizowanych koszykarzy: Joe McNaull, Jeff Nordgaard, Eric Elliot, Lewis Lofton, David Logan i Thomas Kelati. Siódmym będzie 27-letni Amerykanin A.J. Slaughter, grający ostatnio w euroligowym Panathinaikosie Ateny, który niedawno otrzymał polski paszport i w poniedziałek ma rozpocząć przygotowania z kadrą narodową na zgrupowaniu w Wałbrzychu.

 

"Szukamy każdej możliwości, by przygotować jak najlepszy zespół na mistrzostwa we Francji. W takim turnieju każdy mecz jest trudny do wygrania. Musimy więc wykorzystać wszystkie szanse, by rywalizować na najwyższym poziomie. Tak jak inne kraje, również te z naszej grupy, jak Bośnia i Hercegowina czy Finlandia, chcemy skorzystać z naturalizowanego gracza, który wprowadzi nową jakość do zespołu. Takim zawodnikiem jest według mnie A.J. Slaughter" - powiedział PAP trener Mike Taylor.

 

Obecny szkoleniowiec kadry dwa lata temu widział go podczas Ligi Letniej NBA, gdy Slaughter grał w zespole Orlando Magic przeciwko Boston Celtics, z którymi wówczas współpracował.

 

"Grał bardzo dobrze, rzucił nam wtedy 25 punktów. Od tamtego momentu uważnie śledziłem jego karierę. Z wszystkich zawodników, których przydatność do drużyny rozważaliśmy, on pasuje do niej najbardziej. Może występować jako rozgrywający, ale i rzucający, obok Łukasza Koszarka. Nadaje się do drużyny tak pod względem sportowym, jak i charakterologicznym. To spokojny, ułożony, zdyscyplinowany i nie bojący się pracy koszykarz" - zaznaczył Taylor.

 

"W kwietniu ubiegłego roku zapadła decyzja o wyborze Slaughtera i od tej pory nadaliśmy formalno-prawny tok tej sprawie. Uznaliśmy, że właśnie on, biorąc pod uwagę nie tylko umiejętności, ale i cechy charakteru, będzie mógł dać najwięcej drużynie. Według mojego rozeznania blisko 80 procent drużyn uczestniczących w tegorocznych ME będzie miało w składzie naturalizowanych zawodników" - dodał generalny menedżer reprezentacji Marcin Widomski.

 

Naturalizowani koszykarze w ostatnich mistrzostwach Europy

 

2007 - Hiszpania:

Rosja - John Robert Holden, Francja - Tariq Kirksay, Niemcy - Demond Greene, Izrael - Jeron Roberts, Turcja - Ermal Kuqo (Albania), Czechy - Maurice Whitfield

 

2009 - Polska:

Polska - David Logan, Rosja - Kelly McCarty, Macedonia - Jeremiah Massey, Grecja - Nick Calathes, Niemcy - Demond Greene, Bułgaria - Earl Rowland,

 

2011 - Litwa:

Polska - Thomas Kelati, Bułgaria - Earl Rowland, Chorwacja - Dontaye Draper, Macedonia - Bob McCalebb, Gruzja - Keith Haynes, Czarnogóra - Omar Cook, Ukraina - Stiven Bertt, Bośnia i Hercegowina - Henry Domercant, Wielka Brytania - Luol Deng (Sudan), Hiszpania - Serge Ibaka (Kongo), Niemcy - Chris Kaman, Włochy - Daniel Hackett, Belgia - Marcus Faison

 

2013 - Słowenia:

Polska - Thomas Kelati, Bośnia i Hercegowina - Zachary Wright, Chorwacja - Dontaye Draper, Gruzja - Ricky Hickman, Izrael - Alexander Tyus, Macedonia - Bob McCalebb, Włochy - Travis Denier, Czarnogóra - Tyrice Rice, Ukraina - Eugene Jeter, Wielka Brytania - Kyle Johnson (Kanada), Turcja - Emir Preldzic (Bośnia i Hercegowina)