Po raz pierwszy od kilku lat przed krakowską świętą wojną trudno było wskazać jej faworyta. Rządząca w ostatnich latach pod Wawelem Wisła, mimo przedsezonowych wzmocnień w pierwszej kolejce Ekstraklasy tylko zremisowała z Górnikiem Zabrze, natomiast ich rywale z Cracovii sprawili niespodziankę wygrywając w na wyjeździe z Lechią. Drużyna Jacka Zielińskiego kontynuowała więc serię bez porażki, która po zwycięstwie w Gdańsku liczyła już 10 kolejnych meczów!

Zieliński, który wiosną 2015 roku był bliski objęcia... Wisły, miał więc wszystkie atuty w swoich rękach, tym bardziej, że derby Krakowa miały zostać rozegrane przy ulicy Kałuży. Gra na stadionie Cracovii mogła być trudna między innymi dla bramkarza Wisły Radosława Cierzniaka, który w przeszłości przez trzy miesiące był graczem Cracovii. - Po takim krótkim okresie nie może łączyć mnie żadna specjalna więź z Pasami. Teraz liczy się tylko Wisła i skupiam się na jak najlepszej grze dla nowego klubu. Chcę żeby kibice Białej Gwiazdy zapamiętali mnie jako dobrego bramkarza - mówił przed meczem Cierzniak.

To nie on, a inny nowy nabytek Wisły Krzysztof Mączyński został bohaterem pierwszej akcji spotkania. Już w trzeciej minucie "Mąka" niczym rasowy snajper znalazł się w polu karnym rywala, dopadł do piłki odbitej od Wójcickiego i strzałem z półobrotu wpakował piłkę do siatki. Kibice Cracovii zostali błyskawicznie uciszeni!

Smutek na trybunach nie trwał jednak długo, bowiem już 8 minut później fatalną gafę popełnił Arkadiusz Głowacki. Doświadczony obrońca gości zbyt krótko zagrał piłkę w kierunku Cierzniaka, z czego skrzętnie skorzystał Mateusz Cetnarski. Zawodnik Cracovii minął golkipera i musiał tylko umieścić piłkę w siatce. Po jedenastu minutach mieliśmy więc dwa bardzo mocne akcenty!

Później w głównych rolach występowali już bramkarze. Ani Radosław Cierzniak, ani Krzysztof Pilarz nie chcieli już więcej wpuszczać piłki do siatki, choć okazji do zdobycia bramek nie brakowało. Częściej kotłowało się pod świątynią Cierzniaka, ale gospodarzom brakowało skuteczności. Do przerwy przy ulicy Kałuży był remis.

 

Wynik 1:1 utrzymał się już do końca spotkania, choć obie drużyny miały okazje by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Taki rezultat z pewnością nie cieszy żadnej z drużyn - ani Cracovii, która wreszcie liczyła na ogranie odwiecznego rywala, ani Wisły, która po dwóch kolejkach będzie miała na koncie tylko dwa oczka.

Cracovia - Wisła Kraków 1:1 (1:1)

Bramki: Cetnarski (11') - Mączyński (3')

 

Cracovia: Krzysztof Pilarz -  Deleu, Sreten Sretenović, Piotr Polczak, Hubert Wołąkiewicz (61' Dariusz Zjawiński) - Jakub Wójcicki, Damian Dąbrowski, Miroslav Čovilo (56' Marcin Budziński), Mateusz Cetnarski, Deniss Rakels (80' Boubacar Dialiba) - Erik Jendrišek.
Wisła: Radosław Cierzniak - Boban Jović, Arkadiusz Głowacki, Richárd Guzmics, Maciej Sadlok (52' Łukasz Burliga) - Rafał Boguski, Alan Uryga, Krzysztof Mączyński (84' Rafael Crivellaro), Denis Popovič, Tomasz Cywka - 23. Paweł Brożek (80' Maciej Jankowski).

Żółte kartki: Dąbrowski, Wójcicki - Boguski, Burliga, Jović, Głowacki.
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 12 933.