Czarnogórskie Vijesti podkreślają, że reprezentacja tego kraju uniknęła europejskich mocarstw, ale w zamian otrzymała bardzo trudną i nieatrakcyjną grupę. Dziennikarzom chodzi głównie o… wyjazdy do Armenii i Kazachstanu. Według nich Ormianie w ostatnim czasie znacznie poprawili się w każdym elemencie piłkarskim, a gra w Kazachstanie jest uciążliwa ze względu na różnicę czasu wynoszącą 4 godziny. A jak Czarnogórcy charakteryzują pozostałych rywali?

- Rumuni od dawna w europejskim futbolu nie przypominają zespołu, który kiedyś straszył najmocniejsze reprezentacje. Mimo to są liderem swojej grupy w eliminacjach Euro 2016. Duńczycy również są silni, co pokazały dwa zwycięstwa przeciwko Serbii, a Polska jest na najlepszej drodze do zakwalifikowania się na Euro we Francji - piszą czarnogórscy dziennikarze. I podkreślają, że z Polakami ich rodacy mierzyli się w eliminacjach do MŚ w Brazylii, a w bezpośrednich pojedynkach dwukrotnie padał remis.

 



Na dobrą formę reprezentacji Polski uwagę zwracają także rumuńskie media. - Polska jest w ogniu - pisze portal internetowy www.gsp.ro. Rumuni zwracają uwagę oczywiście na Roberta Lewandowskiego, ale dużo miejsca poświęcone jest także Łukaszowi Szukale, który do niedawna grał jeszcze w zespole Steauy Bukareszt, a także Jakubowi Błaszczykowskiemu i Łukaszowi Piszczkowi.

Uwadze mediów nie uszło oczywiście pierwsze miejsce Polski w eliminacjach Euro. Rumuni piszą także o "duńskim koszmarze". Wszystko to oznacza, że wyniki losowania nie zostały przyjęte tam z optymizmem.

 



Na innym biegunie są z kolei duńscy dziennikarze, którym ulżyło po wylosowaniu takich, a nie innych przeciwników. - Dania uniknęła najstraszniejszych rywali w eliminacjach mistrzostw świata - pisze Ekstrabladet.

Przed losowaniem istniało ryzyko, że trafimy do grupy śmierci np. z Niemcami, Turcją i zawsze groźnymi drużynami z Bałkanów - można przeczytać w internetowym wydaniu Ekstrabladet. Tymczasem uniknęliśmy dużych, silnych narodów. Zamiast tego mamy bardzo przystępną grupę. Czeka nas krótki wyjazd do Polski, ale za to będzie też trzeba odbyć długą podróż do Rumunii czy Kazachstanu - kończą duńscy dziennikarze.