Po pewnej wygranej w Lidze Europy, Legia Warszawa wróciła na ligowe podwórko. Na zakończenie drugiej kolejki T-Mobile Ekstraklasy wicemistrzowie Polski zmierzyli się z Podbeskidziem Bielsko-Biała, czyli z rywalem, z którym na Łazienkowskiej zazwyczaj radzą sobie dosyć łatwo. W trzech ostatnich meczach nie stracili gola i wygrywali pewnie - 2:0, 3:0 i 4:0. Tak też było i tym razem.

Bardzo pomogła w tym defensywa gości, która w kluczowych momentach popełniała proste błędy. W czwartej minucie po dośrodkowaniu Nemanji Nikolica do własnej bramki trafił Bartosz Jaroch. Gdyby nie to, to i tak na piłkę czekał już Aleksandar Prijovic. Na 2:0 podwyższył Nikolic, który wykorzystał podanie Guilherme. Wynik przed przerwą ustalił Michał Kucharczyk, trafiając do pustej bramki z czterech metrów. Należy jednak docenić współpracę napastników. Piłkę głową zgrał Prijovic, a Nikolic wyłożył futbolówkę Kucharczykowi.

W drugiej połowie Legia cały czas dominowała, czego efektem były dwa gole. Odpowiedzią na sobotnie zespołowe trafienie Lecha, była bramka Michała Żyry. Rezerwowy tego dnia pomocnik wicemistrzów Polski kapitalnie uderzył z dystansu. Ładne było przyjęcie piłki, a jeszcze ładniejszy był strzał. Piłka wpadła prosto w okienko. Wynik ustalił dwie minuty przed końcem Ondrej Duda.

Legia Warszawa - Podbeskidzie Bielsko-Biała 5:0 (3:0)

Bramki: Jaroch 4 (sam.), Nikolic 33, Kucharczyk 41, Żyro 75, Duda 88.