Łukasz Majchrzyk: Po awansie Zagłębia Lubin w poprzednim sezonie jesteście jednym z największych klubów w pierwszej lidze. Trzeba powiedzieć, że GKS Katowice mierzy w awans?

Wojciech Cygan: W Katowicach często się mówi o awansie. Czasami nawet dość mocno to słowo się pojawia. W pierwszej lidze naturalnie gra się o awans i chyba wszystkie drużyny chcą o to walczyć. Zakładamy sobie, że awans powinien przyjść w ciągu dwóch lat, ale jeśli przyjdzie już w tym sezonie, to tylko będzie lepiej dla Katowic i dla GKS.

Od presji kibiców w Katowicach nie da się uciec?

Nie lubię słowa presja, bo przez pięć lat mojej obecności w GKS to słowo usłyszałem odmienione przez wszystkie przypadki. W Katowicach jest specyficzna atmosfera, kibice oczekują sukcesu. My robimy wszystko, żeby sukces osiągnąć, stąd zmiany w kadrze, ale też pełne nadziei przygotowania przed tym sezonem.

Nadzieja, czy chłodna kalkulacja, że GKS stać na awans?

Nadzieja jest zawsze i nawet, jeżeli z tyłu głowy jest chłodna kalkulacja, to nadziei nie może to zabić. Wierzę głęboko, że pierwsze kolejki pokażą na co nas stać i sezon będzie udany.

Do ekstraklasy warto byłoby wejść także z ładnym stadionem. Jak wygląda sytuacja w Katowicach?

U nas od dłuższego czasu mówiło się o budowie nowego stadionu. Niedawno prezydent ogłosił, że taka inwestycja będzie miała miejsce. Planowany koniec realizacji inwestycji to 2018 rok. Mam nadzieję, że do tego czasu powstanie w Katowicach fajny stadion i my niekoniecznie w pierwszej lidze będziemy na nim grać.

Na 12 tysięcy miejsc?

Na 12 tysięcy z możliwością rozbudowy o kolejnych sześć. Projekt od początku zakładał możliwość rozbudowy. Cieszę się przede wszystkim, że decyzja została podjęta. Wierzę, że za dwa, trzy lata stadion będzie stał.

Długi maleją, udało się zbić debet aż o 2,5 mln złotych.

Tak, dzięki pomocy miasta systematycznie wychodzimy na prostą, ale także dzięki temu, co sami jesteśmy w stanie wygospodarować. Zadłużenie ograniczyliśmy bardzo, niektórzy mówią, że za bardzo i być może trzeba było trochę bardziej zainwestować w sport, i w drużynę (śmiech). Na tym poziomie, na którym jesteśmy teraz zadłużenie na pewno już nas nie paraliżuje, jest pod pełną kontrolą i wierzę głęboko, że szybko zostanie spłacone do zera.

Ma Pan twardą rękę do piłkarzy i kurka z pieniędzmi na kontrakty raczej nie będzie odkręcał?

To widać chyba po naszych ruchach, że one są przemyślane. Wiadomo, że zweryfikuje nas boisko, ale my nigdy nie byliśmy skorzy do płacenia wielkich pieniędzy za zawodników. Mam nadzieję, że ci którzy przyszli pokażą, że ta polityka ma sens.