To właśnie od konfrontacji z Tunezją 8 września biało-czerwoni rozpoczną zmagania w tegorocznej edycji Pucharu Świata, zaś Egipt  będzie rywalem Polaków w siódmym meczu - 17 września.

Egipcjanie byli zdecydowanymi faworytami tegorocznych mistrzostw Afryki: triumfowali w pięciu poprzednich edycjach i od 2005 roku nie znaleźli pogromców w mistrzostwach kontynentu. Dobrze spisywali się również w tegorocznej edycji Ligi Światowej, w której byli najlepszym zespołem III dywizji i po wygranej 3:2 nad Czarnogórą w Bratysławie wygrali baraż o awans do dywizji II.

W turnieju wystartowało dziewięć reprezentacji. Gospodarze rozpoczęli od zdecydowanych zwycięstw nad Kenią (3:0) i Botswaną (3:0), po których wywalczyli awans do strefy medalowej. Męczyli się jedynie w ostatnim meczu fazy grupowej z Algierią. Trener Angiolino Frigoni rotował składem, a wynik rozstrzygnął się po tie-breaku, wygranym przez Egipcjan 15:10. W grach o medale gospodarze nie mieli już większych problemów. W półfinale ograli 3:0 Maroko, jedynie w pierwszym, wygranym na przewagi (28:26) secie tocząc wyrównany bój z rywalami. W drugiej grze o finał było więcej emocji: Tunezja po tie-breaku ograła Algierię. Finał przebiegał pod dyktando siatkarzy Egiptu, którzy m.in. dzięki dobrej grze blokiem pewnie wygrali 3:0, zgarniając ósme w historii, a szóste z rzędu mistrzostwo Afryki. Ahmed Salah - 30. letni atakujący, znany m.in. z występów w lidze tureckiej zdobył dla zwycięzców najwięcej, bo 14 punktów w finałowej batalii, zgarnął również nagrodę dla najlepszego gracza turnieju.

 

aa1
Słynny taniec Nieposkromionych Lwów. / fot. CAVB



Największymi przegranymi imprezy byli bez wątpienia siatkarze Kamerunu. Nieposkromione Lwy to etatowi reprezentanci Afryki w finałach mistrzostw świata. Kibice z pewnością pamiętają ich efektowny, choć niezbyt efektywny występ na zeszłorocznym siatkarskim mundialu w Polsce. Na mistrzostwach Czarnego Lądu Kameruńczycy z pewnością mierzyli w podium, zwłaszcza, że od dwudziestu lat nie zdarzyło im się zakończyć turnieju poza pierwszą czwórką. Tym razem o braku awansu do strefy medalowej zadecydowała - jedyna na tym turnieju - porażka 1:3 z Marokiem oraz strata punktu w wygranym meczu z późniejszymi finalistami turnieju - Tunezyjczykami. Kameruńczykom pozostała - zakończona zwycięstwem - walka o V miejsce turnieju. Z dobrej strony w ekipie Nieposkromionych Lwów znów pokazał się doświadczony, 36. letni atakujący Jean Patrice Ndaki Mboulet, który zdobył 30 punktów (rekord turnieju) w meczu przeciwko Tunezji i 22. w starciu z Marokiem.


O III miejsce: Maroko - Algieria 3:1 (21:25, 25:19, 25:21, 25:20)

FINAŁ: Egipt - Tunezja 3:0 (26:24, 25:18, 25:21)

Najlepiej punktowali: Ahmed Salah (14), Mohamed Abdel Moneim (9) - Egipt; Mohamed Ben Othman (9), Marouen Garci (8) - Tunezja.


Ostateczna kolejność:

1. Egipt 2. Tunezja 3. Maroko 4. Algieria 5. Kamerun 6. Rwanda 7. Botswana 8. Kenia 9. Mauritius

 

aa2
Najlepsi gracze turnieju. / fot. CAVB


Nagrody indywidualne:

MVP: Ahmed Salah (Egipt)

Najlepiej serwujący: Abelhalim Abou (Egipt)
Najlepszy przyjmujący: Mohamed Abdel Moneim (Egipt)
Najlepszy rozgrywający: Amir Kerboua (Algieria)
Najlepszy atakujący: Mohamed Hachdadi (Maroko)
Najlepszy blokujący: Mohamed Adel (Egipt)
Najlepszy libero: Tayeb Korbosli (Tunezja).

W rozegranym w czerwcu w Nairobi turnieju pań triumfowała Kenia przed Algierią i Kamerunem.