Cały mecz z Holenderkami, po przekątnej z rozgrywającą Joanną Wołosz rozegrała Katarzyna Zaroślińska. Atakująca reprezentacji Polski miała przebłyski dobrej gry, ale wiele jej prób z prawego skrzydła zostało brutalnie zastopowanych przez rywalki. Zaroślińska po spotkaniu była wściekła na siebie i dała temu wyraz w rozmowie z Krzysztofem Wanio.

- Kto oglądał ten mecz, ten widział, że możemy być na siebie wściekłe. Mam do siebie pretensje, bo dałam dzisiaj bardzo mało od siebie. Myślę, że nie wykonywałyśmy założeń, które przyjęłyśmy przed meczem. Dużo piłek, które wpadło powinno być wybronionych. Może zabrakło, mówiąc kolokwialnie, "jaj". Momentami stałyśmy jak dziewczynki i dawałyśmy się bić - grzmiała atakująca reprezentacji Polski.

Z postawy zespołu zadowolona nie była także Zuzanna Efimienko, która uczestniczyła w całej tegorocznej kampanii World Grand Prix. Finał nie poszedł po myśli Polek, a sama środkowa przeprosiła kibiców za to, że w meczu z Holandią biało-czerwone nie zostawiły całego serducha na parkiecie.

Jesteśmy załamane, bo nie tak to miało wyglądać. Nastawiałyśmy się na walkę, a były takie momenty przestojów, że uciekało nam kilka punktów i załamywałyśmy się, zs szybko się poddawałyśmy.Holenderki pogoniły nas zagrywką, ale to nie jest wytłumaczenie, bo jako młody zespół powinnyśmy mieć większą wolę walki. Jest mi bardzo przykro, muszę przeprosić kibiców - mówiła Efimienko.

Szkoda, że w trzecim secie zabrakło nam siły i Holenderki "złoiły" nam skórę - mówiła po porażce Natalia Kurnikowska. Jaka była przyczyna porażki według przyjmującej polskiej kadry? - Popełniałyśmy dzisiaj sporo błędów na zagrywce, poza tym nie przycisnęłyśmy rywalek, dzięki czemu mogły rozgrywać szybkie piłki, które kończyły. Nasze kontrataki były bronione przez Holenderki i one później punktowały - stwierdziła Kurnikowska.

Pomeczowe wywiady z polskimi siatkarkami w załączonych materiałach wideo.