To spore osłabienie drużyny belgijskiej. De la Cruz miał być pomocnikiem Michała Kwiatkowskiego na górskich etapach. "Złamał obojczyk po raz wtóry. Tej samej kontuzji doznał w ubiegłym roku" – wyjaśnił doktor Wiśniewski.

 

Hiszpan, który przewrócił się na rundach wokół Dąbrowy Górniczej, jest na razie jedynym zawodnikiem wycofanym z rywalizacji. Po wielkiej kraksie tuż przed metą poszkodowanych było kolejnych trzech kolarzy.

 

"Najbardziej ucierpiał Rosjanin Maksym Biełkow z ekipy Katiusza. Musiał zahaczyć o coś ostrego, bo przeciął głęboko skórę na plecach w okolicach lędźwiowych. Założono mu szwy. Do SOR zgłosił się również kolarz grupy BMC Szwajcar Silvan Dillier z ogólnymi potłuczeniami. Ponadto do szpitala miał trafić Kamil Zieliński z reprezentacji Polski, ale nie chciał wsiąść do karetki i pojechał do hotelu" – powiedział lekarz wyścigu.

 

Dyrektor sportowy reprezentacji Andrzej Sypytkowski uspokoił, że jego podopieczny nie ma żadnych poważniejszych urazów. "Kamil czuje się dobrze. Zbity bark i to wszystko" – dodał.

 

Według doktora Wiśniewskiego, Biełkow prawdopodobnie nie będzie kontynuował jazdy w Tour de Pologne.

 

"Ale nie mam pewności. Być może wystartuje na środkach przeciwbólowych. Ci kolarze są tak +nakręceni+, że ani myślą wycofywać się z wyścigu. Mają pełno adrenaliny i nie czują bólu. Gdy doszło do kraksy, jechałem samochodem kilkanaście metrów za peletonem. Podbiegłem do zawodników i pytałem, czy ktoś potrzebuje pomocy, ale nikt się nie zgłaszał. Dziś dopiero się okaże, jak poważne były skutki wypadku" – ocenił.

 

We wtorek kolarze będą rywalizować na trzecim etapie z Zawiercia do Katowic o długości 166 km. Na mecie pod Spodkiem są spodziewani około godz. 18.45.