Polska Agencja Prasowa: Startuje pan w Tour de Pologne z numerem 1. Czyli jako lider ekipy Tinkoff-Saxo zwycięzcy poprzedniego wyścigu, nieobecnego w tym roku Rafała Majki.

 

Maciej Bodnar: Na pewno +jedynka+ zwraca uwagę kibiców. To wyróżnienie. Miło mieć w narodowym wyścigu numer 1. Tym bardziej, że jest to mój jedyny w tym roku start w ojczyźnie. Bardzo często w Warszawie czy na Śląsku słyszałem, jak kibice krzyczą moje nazwisko. Ludzie nas rozpoznają, co jest na pewno przyjemne.

 

Kibiców w tegorocznym Tour de Pologne jest bardzo dużo.

 

Jest ich cała masa. W takim otoczeniu super się jedzie. Panuje atmosfera jak na Tour de France czy Giro d’Italia. To nie jest przesada.

 

Wraca pan do ścigania po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją. Jak zdrowie?

 

Nie narzekam. Płaskie etapy były rozgrywane w szybkim tempie. Trochę kilometrów się zrobiło i teraz zaczynają się cięższe odcinki. Podchodzę do tego wyścigu ze spokojem. Buduję formę od nowa i chcę z Tour de Pologne wyjechać +z nogą+, żeby dobrze kręcić na Vuelta a Espana i mistrzostwach świata.

 

Odniósł pan poważną kontuzję wiosną w wyścigu Dookoła Kalifornii.

 

Tak. Podczas zjazdu przy prędkości 70 km/h wybiło mnie w powietrze i złamałem obojczyk. Ten sam już po raz trzeci. Kość była złamana podłużnie, a miałem już wcześniej wstawione śrubki, więc sporo było komplikacji, by poskładać obojczyk z powrotem. Doktor Krzysztof Ficek stanął na wysokości zadania. Po wypadku miałem miesiąc przerwy od roweru, a potem stopniowo wdrażałem się do kolarstwa. Od półtora miesiąca znów mocno trenuję.

 

Co chciałby pan osiągnąć na Tour de Pologne?

 

To mój pierwszy wyścig po długiej przerwie. Jestem świeży. Założenia mojej grupy są takie, żebym nie wyjechał z Polski ubity, żeby zrobić kilometry wyścigowe i żeby moja forma szła w górę. Ekipa liczy na mnie w jeździe drużynowej na czas podczas mistrzostw świata w Richmond. Może wystartuję tam także w czasówce indywidualnej. Zobaczymy.

 

Nastawia się pan na kończącą Tour de Pologne jazdę na czas w Krakowie?

 

Jak najbardziej. Jeżeli będę w dobrej dyspozycji, to dam z siebie wszystko. Nie chcę deklarować jakie miejsce by mnie satysfakcjonowało, ale na pewno pojadę na maksa.