W ubiegłym tygodniu sędzia przerwał spotkanie w Tiranie na początku drugiej połowy, gdy piłkarz Legii Ondrej Duda został trafiony w głowę kamieniem rzuconym z trybun. Do incydentu doszło w 52. minucie, tuż po tym, jak Jakub Rzeźniczak strzelił gola na 2:1 dla Legii. Mecz nie został już wznowiony.

 

Kilka dni później UEFA zweryfikowała wynik jako walkower 3:0 dla Legii. Taki rezultat oznacza, że w rewanżu wicemistrzowie Polski będą w komfortowej sytuacji. Trener Berg woli jednak dmuchać na zimne.

 

Rywalizacja nie jest jeszcze rozstrzygnięta. Musimy pozostać w pełni skoncentrowani, bo w futbolu wszystko jest możliwe.

 

Jego zdaniem czwartkowy rewanż wcale nie musi być "spacerkiem".

 

W Albanii nie grało się tak łatwo. Wprawdzie prowadziliśmy 2:1, ale piłkarze Kukesi stworzyli sporo sytuacji podbramkowych. W rewanżu może być podobnie. To początek sezonu, wciąż mamy nad czym pracować. Zrobimy jednak wszystko, aby wywalczyć awans.

 

Na Łazienkowskiej prawdopodobnie zabraknie Tomasza Jodłowca, który doznał kontuzji w pierwszym spotkaniu obu drużyn (powinien zdążyć na niedzielny mecz w ekstraklasie z Wisłą Kraków).

 

Ostrożnie do rewanżu z Kukesi podchodzi również Brazylijczyk Guilherme. "Nie wolno odpuścić, musimy pozostać skoncentrowani. Spodziewam się trudnego meczu. Rywale będą chcieli pokazać, że należy im się awans" - przyznał.

 

W środę stołeczny klub poinformował również o przedłużeniu kontraktu z Rzeźniczakiem. Nowa umowa 28-letniego obrońcy, który trafił do Legii z Widzewa Łódź w 2004 roku (z przerwą na wypożyczenie do swojego poprzedniego klubu w sezonie 2006/2007), będzie obowiązywać do czerwca 2018 roku.

 

Początek czwartkowego meczu Legii z FK Kukesi o godz. 21.