To już niedługo, 12 września, MGM Grand Garden Arena w Las Vegas: tam niepokonany od 1996 roku Mayweather Jr  będzie się żegnał z zawodowym boksem. Tak sam zapowiada, choć nie chce się wierzyć, by nie skusił się jeszcze na choć jedną walkę, z kimś znacznie bardziej wymagającym od Berto.


31 letni Haitańczyk, co warto podkreślić, aktualnie jest mistrzem interim WBA w wadze półśredniej, a wcześniej był czempionem organizacji WBC i IBF w tej kategorii. Wszyscy wiedzą jednak, że najlepsze czasy Berto ma już za sobą. Nic dziwnego więc, że pojawiają się pytania i rodzą wątpliwości: dlaczego on, a nie Keith Thurman chociażby dostał taką szansę, dlaczego nie Amir Khan, Kell Brook czy Shawn Porter. Te nazwiska padały najczęściej zanim pojawiła się informacja o Berto.


Jedno jest pewne, 12 września Mayweather Jr stoczy szósty, ostatni pojedynek wypełniający lukratywny kontrakt z telewizją Showtime, który zawarł w 2013 roku. Później wszystko będzie już zależeć tylko od niego. Floyd Jr zapewne wygra z Berto, wyrówna rekord byłego mistrza wagi ciężkiej Rocky’ego Marciano (49 zwycięstw i żadnej porażki) i jeśli zechce go pobić, to zrobi to na swoich warunkach w przyszłym roku.


Nie ulega jednak wątpliwości, że  wybór Berto jest wyborem defensywnym, by nie powiedzieć, że zachowawczym. I nie ma tu większego znaczenia fakt, że Berto ma za sobą ciekawą karierę amatorską i że tak wiele osiągnął na ringach zawodowych. Ale z sześciu ostatnich walk przegrał przecież trzy. Zgoda, ma pas interim, ale Josesito Lopez, którego pokonał w marcu nie należy do asów.  


Najważniejsze chyba, że Haitańczyk pasuje stylowo Floydowi Jr jak mało kto. Będzie atakował, wyprowadzał szerokie uderzenia, co najlepszy pięściarz bez podziału na kategorie wagowe efektownie wykorzysta. Jest lepszy technicznie i jak mało kto potrafiący perfekcyjnie skontrować takich osiłków jak  Berto.  Być może wygra wreszcie przed czasem, kto wie czy nie o to mu chodzi, więc stąd ten wybór.


A  znając życie jednego można być pewnym: Floyd Jr znów odniesie sukces finansowy. Oczywiście rekordy, które padły w maju przy okazji jego walki z Mannym Pacquiao zostaną na lata, ale i tak zarobi kolejne kilkadziesiąt milionów (35 mln USD ma zagwarantowane).


Coś jednak nie chce mi się wierzyć, by to był naprawdę jego ostatni występ. Nawet jak słyszę to z ust ważnych w tej branży ludzi, którzy twierdzą, że jednak będzie to pożegnanie.