Dodajmy od razu, że wśród tych, którzy wierzą w zwycięstwo „Główki” są jego koledzy, między innymi Artur Szpilka, który wystąpi na tej samej gali w Newark, oraz Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, były mistrz świata tej kategorii i sparingpartner Głowackiego przed walką z Huckiem. Na Polaka stawia również Michał Cieślak, utalentowany pięściarz tej wagi, który też pomagał mu podczas przygotowań.

Znany i ceniony trener Andrzej Gmitruk również nie odmawia szans pretendentowi, a inny z kolegów Głowackiego, Maciej Miszkiń nakreśla nawet plan tego pojedynku i uważa, że „Główka” powinien na ringu w Prudential Center doprowadzić do bójki i w niej okazać wyższość.

 

Miszkiń: Szpilka jest nakręcony i pokaże czego nauczył się w USA!


Od dawna wiem, że kolegów i trenerów, którzy mają związek z walczącym zawodnikiem nie ma sensu słuchać, bo zawsze będą jego szanse oceniać bardzo wysoko. Ale w tym przypadku jest pewien problem, bo te oceny słyszę od dawna. O tym jaki to „Główka” jest twardy, jak mocno bije, jaki jest niewygodny. A on sam zawsze spokojny, wyciszony, na drugim planie, gdy inni byli w centrum uwagi. No i wreszcie dostał wielką szansę. Jak się odnajdzie w nowej dla siebie sytuacji?

Ma 29 lat, 24 wygrane walki na koncie, w tym 15 przed czasem. Jeszcze nie przegrał, ale z nikim takim jak Huck nie miał okazji się zmierzyć. Walczy z odwrotnej pozycji, potrafi uderzyć prawą, tą teoretycznie słabszą ręką, jest dość szybki, umie obniżyć pozycję.

Jakie ma więc szansę w starciu z Huckiem, który 13 razy bronił skutecznie mistrzowskiego tytułu? Na pewno nie będzie faworytem, rywal jest silniejszy, zdecydowanie bardziej doświadczony. I z całą pewnością wytrzyma ten pojedynek psychicznie. A Głowacki? Tego nikt nie wie. Presja będzie ogromna. Do Prudential Center w Newark przyjdzie kilka tysięcy Polaków, którzy będą gorąco go dopingowali. To będzie prawdziwie polski wieczór, bo oprócz „Główki” zobaczymy tam jeszcze Szpilkę, Kamila Łaszczyka i Macieja Sulęckiego. A w głównej walce dobrze znanego naszej publiczności Steve’a Cunninghama, który zmierzy się z Antonio Tarverem.

Ta hala jest szczęśliwa dla polskich pięściarzy. Dziewięć zwycięskich pojedynków stoczył tu Tomasz Adamek. Zaczął w grudniu 2008 roku odbierając Cunninghamowi pas IBF w wadze junior ciężkiej, później bronił tego tytułu tylko dwa razy. W lutym 2010 bił się tu już w wadze ciężkiej z Jasonem Estradą. Ostatni pojedynek w tej hali stoczył we wrześniu 2012 roku z Travisem Walkerem. Komentowaliśmy tę walkę z Przemkiem Garczarczykiem i swoje przeżyliśmy, bo emocji było naprawdę dużo. Adamek wygrał przed czasem, choć leżał na deskach w drugiej rundzie i już się w Prudential Center więcej nie pojawił.

A na potwierdzenie, że Newark jest dla naszych pięściarzy szczęśliwy można tylko dodać, że w czerwcu 1948 roku  na Ruppert Stadium walczył Anthony Florian Zaleski, znany jako Tony Zale, amerykański pięściarz polskiego pochodzenia. „Człowiek ze stali” znokautował wtedy w trzecim starciu słynnego Rocky’ego Graziano, a stawką tego pojedynku był pas mistrza świata wagi średniej. Rok wcześniej w Chicago lepszy był Graziano, który wygrał w szóstym starciu przez techniczny nokaut.

Kto wie, może Głowacki też stoczy walkę życia i pokona faworyzowanego Hucka, choć realnie oceniając ich dotychczasowe dokonania, graniczyłoby to z cudem. Nie wiemy tylko, w jakiej formie będzie mistrz WBO. Od roku nie walczył, wyjechał do USA, ma nowego trenera. Tym razem nie będzie miał za sobą swojej publiczności i sędziów, którzy łaskawie ocenią jego słabszą dyspozycję, jak wcześniej bywało. Bośniak z niemieckim paszportem ma gorącą krew, lubi się bić i bez Ulli Wegnera w narożniku, który trzymał go na „krótkiej smyczy” może za bardzo chcieć pokazać jakim to jest kozakiem. A wtedy dużo się może zdarzyć.