Kanadyjskie korty sprzyjają Agnieszce Radwańskiej, która w ubiegłym roku wygrała turniej Rogers Cup, wtedy rozgrywany w Montrealu. Tym razem najlepsze tenisistki świata zawitały do Toronto, co nie przeszkodziło Polce w dwóch zwycięstwach: nad Julią Goerges i Alize Cornet. W ćwierćfinale poprzeczka została jednak zawieszona dużo wyżej, bo rywalką Radwańskiej miała być turniejowa "dwójka" - Simona Halep.

 

Afera Kyrgiosa: Australijczyk ukarany grzywną i... wygwizdany

Polska tenisistka zaczęła jednak z dużym animuszem, co przy licznych błędach Rumunki poskutkowało nieoczekiwanym wynikiem. Pierwsze przełamanie, potem drugie i wreszcie trzecie sprawiło, że Radwańska wygrała pierwszego seta 6:0. Halep nie mogła się pozbierać i co chwila wyrzucała piłki w aut. Na drugą partię wyszła jednak odmieniona.

Z biegiem czasu Rumunka łapała rytm i "serwowała" naszej zawodniczce coraz trudniejsze zagrania. Jedno przełamanie wystarczyło, by zabrać Radwańskiej drugiego seta i doprowadzić do decydującej odsłony. W niej Halep nie pozostawiła już wątpliwości, dlaczego jest aż tak wysoko w rankingu WTA. To ona awansowała do półfinału, natomiast Polka tym razem musi obejść się smakiem.

Simona Halep - Agnieszka Radwańska 0:6, 6:3, 6:1